Pierwsze tygodnie rozgrywek za nami. Wszystkie ekipy rozegrały już przynajmniej cztery mecze, a są tacy, którzy wyjeżdżali na lodowisko już siedmiokrotnie. Czym charakteryzuje się październik? Wyciąganiem daleko idących wniosków. Gorsza seria w środku stycznia przejdzie bez echa. Passa czterech-pięciu spotkań z bramką danego zawodnika zginie gdzieś w ligowej rutynie, mało kto zwróci na nią uwagę, jednak jeśli te historie mają miejsce w październiku, bardzo łatwo zapadają nam w pamięć.
Któż nie pamięta dramatycznego startu Anaheim Ducks w 2015 roku? Niech rękę podniesie ten, któremu wypadł z głowy fatalny początek Columbus Blue Jackets, przez co posadę stracił Todd Richards. Sam do dziś z rozrzewnieniem wspominam, jak najlepszym strzelcem NHL do grudnia 2013 był Alex Steen… Tak już się utarło, że wydarzenia z samego startu rozgrywek zwyczajnie zostają w głowie, a na ich podstawie snujemy scenariusze na resztę kampanii. Jak wyglądałaby NHL w kwietniu, gdyby utrzymały się wszystkie październikowe trendy?
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem