Po niedawnym ligowym hicie na językach wszystkich fanów NHL był (i jest) pojedynek dwóch olbrzymich talentów i niewątpliwie najbardziej znanych hokeistów ligi – Connora McDavida oraz Sidneya Crosbiego. Taka już „cena” sławy, że o zawodnikach ich pokroju zawsze się mówi, ocenia każdy ich ruch i mecz. Ten cały hype na pojedynki między Crosbym a McDavidem, Matthewsem a Laine, itd. jest raczej dobry, nakręca rynek i na pewno nie powoduje, że kibice są smutni. Z drugiej strony, przy szumie robionym wokół „złotych dzieci” inni warci uwagi zawodnicy są gdzieś w tle. Mówię tu między innymi o Jacku Eichelu, o którym już była mowa, a także o tytułowym „Big Buffie”.
I came in like a wrecking ball
Dustin Byfuglien, bo o nim mowa, bardzo dobrze wpasowuje się w słowa piosenki Miley Cyrus. Nie ma co tego ukrywać,
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Uwielbiam gościa, na środku w Chicago robił „robotę” nieziemską, Q miał nosa. Jako obrońca na swoim miejscu od zawsze. Warto zobaczyć jego asystę w meczu z Canadiens z 22 lutego tego sezonu.
Asysta rzeczywiście warta obejrzenia. Podanie z trzema obrońcami na plecach (chociaż mogło być nie do końca zaplanowane :P). Dla wszystkich, którzy też chcą zobaczyć:
https://www.youtube.com/watch?v=InUIE4J8ySg#t=03m44s
Przepraszam to było 17.02.2017