Jak z samego dna dojść na wyżyny w niespełna rok? Zapytajcie może Justina Schultza. Defensor ekipy Pittsburgh Penguins jest na finiszu fenomenalnego sezonu zasadniczego. Z pośmiewiska w Edmonton stał się idolem w Pittsburghu.
Doskonale pamiętam moment kiedy w ubiegłym roku Penguins pozyskali Schultza z Oilers za trzecią rundę draftu. Komentarze wówczas głównie były szydercze, moja reakcja – OK – ktoś kto pomoże załatać kontuzje. Przyjęto go z jajem, może to też pomogło?
Schultz w końcówce sezonu zasadniczego nie grał regularnie, często pozostawał poza składem. Stałe miejsce w składzie zyskał od początku play-offów z powodu kontuzji. I eksplodował. Już po play-offach wydawało się, że Schultz ucieknie do innej drużyny kuszony wysokimi kontraktami bowiem w Pittsburghu na taki nie miał co liczyć.
Jako świeżo upieczony mistrz NHL jego reputacja z miejsca była
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Świetny artykuł! Chyba najlepszy Dawida mms tym portalu, grats!