Kiedyś w jednym z popularniejszych programów politycznych, jakiś profesor pięciokrotnie rehabilitowany (chyba w Lublińcu) ostentacyjnie odmówił podania ręki ówczesnemu ministrowi edukacji, Romanowi Giertychowi. Moim zdaniem to przejaw buractwa. Nie zrozumcie mnie źle, „Romek” nie był dla mnie Elvisem Presleyem polskiej edukacji, ale w dalszym ciągu był jednym z postaci stojących na czele tego Państwa. Podobną szopkę, o kalibrze stukrotnie większym planują zrobić zawodnicy drużyny Golden State Warriors z NBA. Obleciał mnie strach, że nasi mistrzowie z NHL wpadną na podobny pomysł.

O co chodzi?

Warriors pokonali 4-1 w fazie finałowej ekipę legendarnego już LeBrona Jamesa jednocześnie obrońców mistrzowskiego tytułu Cleveland Cavaliers. Cały świat gratulował im… tego co się zdobywa, jak się wygra w NBA (nie mam bladego pojęcia, jak to się nazywa). Zwyczajowo, drużyny które zwyciężają w tych najistotniejszych dla Yankesów sportach, jadą pokazać się z trofeum najważniejszemu człowiekowi na świecie, czyli prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Wojownicy otwarcie mówią jednak, że choć ostateczna decyzja nie zapadła, to zawodnicy są niechętni odwiedzić obecnie panującego w USA prezydenta Donalda Trumpa.

Dlaczego?

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.