Teoretycznie historia Travisa Roya nie powinna być wymierzona w hokej, nie powinna zaczynać się i kończyć na tych 11 sekundach na lodzie, które były ostatnimi w jego normalnym życiu. W praktyce jednak taka jest prawda. 20 października 1995 roku 20-letni Roy był drugoroczniakiem na Boston University, grał w hokej i wyszedł na lodowisko jak wiele razy wcześniej.
Niestety tym razem skończyło się to upadkiem przy bandzie, a głowa Roya powędrowała prosto w bandę i to na pierwszej zmianie na lodzie. Czwarty kręg szyjni pękł, co spowodowało paraliż całego ciała od tego miejsca w dół. Minęło już 22 lata od tego wydarzenia, a jego życie nigdy nie wróciło do normalności sprzed wypadku.
– Przez pierwszych pięć, siedem lat było sporo zainteresowania moim wypadkiem i moją osobą, a mi nie do końca się to podobało. Miałem po prostu pechową dziwną kontuzję – mówi obecnie 40-letni mężczyzna.
Po roku intensywnej rehabilitacji Roy wrócił na uniwerek i cztery lata później wywalczył
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem