Mocno obsadzona filmami, gifami, memami dokładna pigułka informacyjna z wydarzeniami ze świata NHL!
Skrót dnia:
Dziś bez wyróżnień, mecze były w większości słabe, chociaż wszystkie „ciasne”, ale to nie tak, że każda gra zakończona minimalną różnicą jednego gola jest od razu super. Przejedziemy się więc po tej kolejce zbiorowo, zaczynając od najlepszego przykładu na to, że „one-goal-difference” nie zawsze są „wow”.
Tak, to o was, Oilers i Maple Leafs. O ile tym drugim mogę to wybaczyć, wszak grali back-to-back, czyli mieli w nogach i podróż, i mecz z dnia poprzedniego z Penguins. Do tego brak Austona Matthewsa, najlepiej punktującego ich gracza. Zwycięstwo nawet brzydkie jak w tym przypadku jest w ich przypadku w pełni uzasadnione.
O tyle Oilers, z zerem z przodu po kilku dniach na przygotowanie się do takiego starcia – to przyjąć mi jest znacznie trudniej. Edmonton straciło gola w 34. sekundzie, strzelił go Zach Hyman. Jak się później okazało, to trafienie rozstrzygnęło mecz. To 10. raz w historii NHL, gdy gol strzelony w pierwszej minucie jest jedynym i ustalającym wynik na 1:0. Dzień wcześniej było identycznie w meczu CBJ vs ARI – wtedy dawałem oceny meczom i dałem ocenę mierną.
Na odrobienie straty był cały mecz – mało tego, w bramce gości stał rezerwowy Curtis McElhinney, z którego nieskuteczni Oilers zrobili bohatera. Connor McDavid przegrał z nim
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Szacunek dla rekinów za pogoń i 3 tercję. Ale i pochwały dla Minesoty za bardzo mądrą grę w dogrywce gdzie bez pośpiechu, utrzymując krążek, wymanewrowali cięższych i mniej zwrotnych rywali.
Żal było patrzeć na nieskuteczność całej drużyny nafciarzy, którzy grali optycznie całkiem nieźle i mieli wiele okazji na strzelenie gola.