W pewien wtorkowy wieczór w Columbus miała miejsce typowa akcja po uwolnieniu krążka.
Josh Anderson, 22-letni debiutant w ekipie Blue Jackets, gonił za gumą, ale doścignął go Adam McQuaid. Anderson był wkurzony z powodu wcześniejszego hita w wykonaniu McQuaida w tamtej zmianie albo z powodu jakiegoś innego uderzenia, więc podjechał do niego, zrzucił rękawice i podniósł ramiona do gardy.
Liniowy wkroczył do akcji i zapobiegł bójce, rzekomo dlatego, że Anderson próbował ją wywołać już po gwizdku. Mimo że obaj zawodnicy zrzucili rękawice, dostali tylko karę mniejszą za nadmierną ostrość w grze, a nie większą za bójkę, ponieważ liniowy utrzymał zawodników poza zasięgiem pięści.
– Zdaje się, że nie można się bić po gwizdku – powiedział Anderson w rozmowie z dziennikiem „The Columbus Dispatch”. – (Liniowy) powiedział, że to był czysty hit. „Co ty robisz?” mówi, ja na to „Jadę mu oddać za tego hita”, a on „Jakiego hita? To był czysty hit”. Trochę to było dziwne.
Zabawny zbieg okoliczności, że zdarzyło się to tego samego dnia, kiedy napisany został felieton zatytułowany „Liczba bójek w hokeju spada – i bardzo dobrze”. Jak napisał jego autor ci, którzy chcą walk na lodzie: a)
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem