Multimedialne podsumowanie wydarzeń z ćwierćfinałów mistrzostw świata elity w Danii

Mecz dnia: Rosja – Kanada

Nadszedł dzień, w którym uczestnicy mistrzostw świata elity musieli wyłożyć wszystkie karty na stół i pokazać, czym tak naprawdę dysponują. Rosyjski trener zdecydował, że na klasyk z Kanadą wystawi w bramce młodego Igora Szestiorkina, dla którego była to najważniejsza reprezentacyjna próba w dotychczasowej karierze. Bramkarz SKA nie będzie jednak wspominał tego meczu jakoś szczególnie miło, a i jego koledzy potrzebowali całej jednej tercji, by wejść na właściwe obroty. Przez pierwsze dwadzieścia minut oddali tylko cztery strzały na bramkę i przegrywali. Wiadomo było, że kanadyjskie tyły z bramkarzami na czele, nie są tutaj w Danii jakoś szczególnie pewne i grzechem byłoby ich solidniej nie przetestować. Kiedy Rosjanie złapali rytm, mecz zamienił się w całkiem emocjonującą wymianę ciosów. Z przodu cały czas była jednak Kanada, która strzeliła dwa gole w liczebnej przewadze i miała niesamowitego Connora McDavida, który w całym meczu asystował trzykrotnie. Rosjanie niestrudzenie gonili. Szczególnie podobała mi się bramka zdobyta prze Artioma Anisimowa, który dzisiaj próbował brać na swoje barki rolę lidera poczynań ofensywnych „Sbornej”. Ładnie to zmieścił, a jak wiemy strzały z bekhendu są zawsze nieprzewidywalne dla bramkarza.

Ostatecznie trzeba było grać dogrywkę. Pierwszą między tymi ekipami na mistrzostwach świata, od pamiętnego finału z Quebec City w 2008 i heroicznego występu Ilji Kowalczuka. Tym razem jednak, górę miały wziąć indywidualności po stronie Kanady…

Moment dnia: Zwycięskie trafienie O’Reilly’ego

Pamiętacie finał olimpijski w Pjongczang? Wtedy wielu zastanawiało się czy sędzia musiał dyktować karę dla Niemców, która ostatecznie przełożyła się na zwycięskiego gola autorstwa Kiriłła Kaprizowa. Dzisiaj to Kaprziow dostał dwie minuty za uderzanie, a sytuację wykorzystali rywale. Ciekawe, że kanadyjski trener Bill Peters desygnował do czwórki na ten najważniejszy moment aż dwóch obrońców. Wiemy, że np. Finowie w ogóle grali tutaj w przewagach ze swoimi pięcioma topowymi napastnikami, a coraz częściej obowiązującym kanonem jest czterech napastników i jeden obrońca. Peters bez dwóch zdań liczył na potężne uderzenie spod niebieskiej Aarona Ekblada i Coltona Parayki. Kiedy jednak pierwsza próba tego wariantu się nie udała, do pracy głębiej w atakowanej tercji zabrał się Connor McDavid. W jaki sposób zdołał przemycić ten krążek między między nogami rosyjskiego napastnika? Pozostanie to jego słodką tajemnicą. Fajnie, że formalności dopełnił Ryan O’Reilly. Ten który zawsze jest do dyspozycji reprezentacji, gdy trzeba grać mistrzostwa elity.

Kontrowersja dnia: trzech najlepszych graczy Rosji na turnieju

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.