Mecz Dnia: Lightning vs Capitals

Macie prawo być zdziwieni wczorajszym rezultatem… chociaż to zdziwienie nie powinno trwać dłużej niż kilkanaście minut. Nie zawsze jestem zadowolony z podcastów które dla was nagrywamy. Jak ze wszystkim w życiu, tak i z audycjami, raz wychodzą nam lepiej raz gorze. Wczorajszy odcinek dostępny pod TYM linkiem wyszedł nam raczej średnio, miałem drobne techniczne problemy, nie zadzwonił mi też budzik o odpowiedniej porze przez co nie miałem czasu na takie maksymalne przygotowanie się do tematu o którym rozmawialiśmy…

…ale czasami najlepsze rzeczy i najlepsze myśli pojawiają się spontanicznie. W audycji padło jedno ważne stwierdzenie, a właściwie teza/założenie/pytanie. Co jeśli to Lightning są nowymi Capitals. Oczywiście nawet odpadnięcie w finałach konferencji nie umieści Błyskawicy w jednym szeregu z 20-letnią niemocą Stołecznych do przedarcia się przez drugą rundę play-off. Zbierając jednak ogólną myśl, można śmiało postawić tezę, że Błyskawica wchodzi w tryb stałego zawodzenia swoich kibiców mimo bycia jednym z faworytów rozgrywek od mniej więcej trzech-czterech lat.

Ktoś może powiedzieć, że do tytułu play-off chokerów jest Bolts bardzo daleko. Że nie przegrali oni przecież serii w stylu Sharks, czyli po tym jak prowadzili w serii 3-1. Ktoś inny powie, że przecież Tampa doszła nie tak dawno temu do wielkiego finału i dopiero tam przegrała z Blackhawks. To nie jest wynik którego należałoby się wstydzić. Ok jest w tym trochę racji.

Są jednak pewne zbieżności, które od lat nie pozwalają TBL na odniesienie sukcesu. W każdym z poprzednich sezonów w fazie play-off drużynę z północnej części Florydy dopadał jednak kryzys, który sprowadzał ich mocno na ziemię i kazał oswajać się z myślą że „było blisko, ale może za rok”.

Czy tak będzie i tym razem? Tego jeszcze nie mówię. Faktem jest jednak że po raz pierwszy od 2014 roku jakakolwiek seria finałów konferencji czy to Wschodu czy Zachodu nie jest zremisowana 1-1 po dwóch spotkaniach. Poprzednim razem taka sytuacja miała miejsce w wymienionym roczniku, czyli cztery lata temu, gdy Rangers wygrali oba mecze z Canadiens na wyjeździe. Wtedy całą serię Strażnicy wygrali w sześciu spotkaniach.

Spotkanie numer dwa stało poziom wyżej niż mecz numer jeden tej rywalizacji – ale Lightning znów zagrali tylko jedną niezłą tercję. W meczu numer jeden była to T3 i odrabianie strat z 0:4. Tym razem była to tercja numer jeden i prowadzenie po niej 2:1. Jedna tercja to za mało na tym etapie. Doszło do dwóch zmian na prowadzeniu. Najbardziej w tym wszystkim podobała mi się

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.