Mocno obsadzona filmami, gifami, memami dokładna pigułka informacyjna z wydarzeniami ze świata NHL!

Mecz dnia: Predators vs Wild

Jedyny mecz, w którym mieliśmy crunch time i ciasny wynik, bo w zasadzie przez całą 3T do ostatniej minuty gry i gola strzelonego na pustą bramkę ustalającego wynik wszystko było jeszcze możliwe. Na ile możliwe? Na tyle, że na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy wynik brzmiał 3:2 dla Predators, mieliśmy sytuację sam na sam Nino Niederreitera, a chwilę później karę i okres gry w przewadze gości. Pod bramką Pekka Rinne było więc gorąco, ale doświadczony Fin stanął wtedy na wysokości zadania.

Nieco wcześniej, bo w 2T trwał bardzo dobry okres Drapieżników. W całej tej odsłonie stworzyli pięć groźnych szans pod bramką Dzikusów, dwie akcje udało im się wykorzystać i w pewnym momencie prowadzili w miarę komfortowo 3:1. Wezmę tu może na tapet bramkę numer trzy strzeloną przez Filipa Forsberga, bo poprzedził ją duży błąd Erika Stalla. Doświadczony napastnik, który jeszcze w tym tygodniu będzie obchodził rocznicę meczu numer 1100 w NHL wprowadzał krążek w ofensywę, ale odegrał niedbale na prawo, z przechwytu Kyle’a Turrisa stworzyła się okazja dla Forsberga i chłopak zdobył swoją czwartą bramkę w sezonie.

Na jedno pragnę zwrócić uwagę – bardzo dużo działo się w okolicy, gdy Wild przechodzili do gry w special teams. Ich pierwszy gol to bramka zdobyta w power play, gol stracony przez nich na 1:2 to okres zaraz po zakończeniu ich przewagi (wideo poniżej, strzelił Mattias Ekholm), wspominana przeze mnie końcówka to także niewykorzystane PP i chwilę potem empty netter ustalający wynik. Ogólnie widać, że Minnesota ma problem z płynnym przechodzeniem pomiędzy fragmentami, w których zmienia się liczebność ludzi na lodzie. To jest spore wyzwanie dla Bruce’a Boudreau, żeby szybciej odnajdywać się w zmieniających się warunkach meczu.

Jeszcze jeden mały „hokejowy Gmoch”, czyli bramka, która dodała kolorytu całej trzeciej tercji, strzelona przez MIN jeszcze w drugiej odsłonie. Autorem trafienia Mikko Koivu, w sytuacji gdy oddawał strzał przed bramką strzeżoną przez Rinne dwóch samotnych niepilnowanych graczy Wild. Jak do tego doszło? Chcę tu trochę usprawiedliwić P.K. Subbana, bo w opisach tej bramki możecie przeczytać krótkie stwierdzenie, że to on pod presją Mikaela Granlunda zgubił gumę. Tak, rzeczywiście PKS był ostatnim człowiekiem z Nashville, który miał krążek na kiju, ale to karygodny błąd w ustawieniu pozostałych graczy Predators tyle ich kosztował w tej sytuacji.

  1. Zack Smith odgrywa po bandzie zbyt słabo w kierunku Subbana (chyba pechowo lot krążka zwalnia jeszcze sędzia)
  2. Subban zmuszony jest przepychać się z Granlundem, ta chwila pozwala zasadzić się Wild forczekingiem
  3. W momencie, gdy Subban traci krążek, w strefie za bramką Predators znajduje się ich trzech graczy, nie ma komu ratować sytuacji na kilka metrów przed Rinne

 

Tak to widzę. Trzecie z rzędu zwycięstwo Predators, koniec domowej serii złożonej z czterech gier, na koncie bilans 3-1. Stylowo może jeszcze nie jest to czołówka ligi, ale o Drapieżników można być póki co w miarę spokojnym.

Kanadyjska drużyna dnia: Montreal Canadiens

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.