Mocno obsadzona filmami, gifami, memami dokładna pigułka informacyjna z wydarzeniami ze świata NHL!

Wydarzenie dnia: Pięć goli Patrika Laine

No dobra, chciałem napisać o potyczce Blues z Jets jako o meczu dnia, ale skoro mieliśmy historyczne wydarzenie, które dawno w tej lidze nie miało miejsca, naturalną koleją rzeczy, to one musi się wysunąć na pierwsze miejsce. Po raz pierwszy od blisko ośmiu lat, ktoś strzelił w jednym meczu NHL pięć goli. Tym kimś został Patrik Laine i szczerze mówiąc, patrząc na to jaki to jest talent strzelecki, to nie mógł być chyba nikt inny. 2 lutego 2011 podobnym wyczynem popisał się Johan Franzen z Detroit Red WIngs, jeszcze wcześniej, bodaj w 2007 tej sztuki dokonał młody wtedy Marian Gaborik.

To był jeden z tych wieczorów, gdzie jesteś we właściwym czasie i krążek sam do ciebie trafia. Oczywiście, trzeba jeszcze umieć tak wykańczać akcje jak robi to młody Fin. Szybka ręka, precyzja, tacy gracze nie rodzą się na kamieniu. Niesamowita jest ta lekkość, gdy Laine posyła swoje zabójcze strzały na bramkę, wygląda jakby robił to zupełnie od niechcenia, jakby popijał sobie poranną kawkę. Chyba najwięcej o jego skuteczności mówi nam to, że w całym spotkaniu z Blues oddał…pięć celnych strzałów na bramkę. A pomyśleć, że niedawno miał problemy ze swoją grą i trafianiem do siatki.

W pierwszych dwunastu meczach sezonu trafił bodaj tylko trzykrotnie, tymczasem jeśli dobrze liczę w czterech ostatnich meczach, czyli w ciągu jakichś 120 godzin, uczynił to jedenastokrotnie i jest już na czele najlepszych strzelców ligi. Szaleństwo.

Gdyby liczyć gole od 19 listopada Laine byłby w czołowej dziesiątce dokonań strzeleckich, ale wśród drużyn. Jako jedno osobowa drużyna. Oczywiście można by wiele pisać o historycznym kontekście tego wyczynu, ale możecie być pewni, że jeszcze będzie okazja, bo o sam będzie dopisywać kolejne rozdziały tej swojej strzeleckiej epopei.

Jest za to jeszcze jeden ciekawy aspekt wyczynu Laine. W Kanadyjskiej telewizji konsekwentnie praktykuje się zabawę, że jeśli jeden z graczy zdobędzie pięć bramek w meczu, wylosowany szczęśliwiec otrzyma okrągły milion dolarów.

To się nazywa dzień. Oglądasz sobie takie zwycięstwo swojej ukochanej drużyny i dowiadujesz się, że przez następne dwadzieścia lat na twoje konto będzie wpływać 50 tys. dolarów. Żyć nie umierać, choć niektórzy już proponują, by owy farciarz dorzucił się do nowego kontrakt Laine w Winnipeg, bo to na pewno nie będzie mała sumka.

Zanosi nam się na fiński sezon. Patrik Laine przewodzi lidze wśród najlepszych strzelców, Mikko Rantanem z Colorado pod względem punktów, a Pekka Rinne z Nashville jeśli chodzi o skuteczność bronionych strzałów.

Teemu Selane patrzy i bije brawo.

W tym meczu Blues, którzy byli przecież świeżo po świetnej partii przeciwko Nashville, próbowali się odgryzać. Strzelecką niemoc przełamał ich as, Władimir Tarasienko, ale na popisy Laine to wszystko było za mało. Sytuacja w Central Division zagęszcza się i będzie pewnie trzymać w napięciu do samego końca rozgrywek.

Powrót dnia: Chicago Blackhawks

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.