Mecz dnia: Washington Capitals – New Jersey Devils

Wybaczcie monotematyczność, cóż jednak zrobić, skoro takie są fakty? Kolejny raz wybór spotkania na antenę TVP Sport okazał się strzałem w sam środek tarczy. Było najwięcej goli, były indywidualne popisy, wreszcie były nasze „ulubione” kontrowersje.

Nietrudno było wskazać faworyta przed pierwszym gwizdkiem. Capitals wygrali 6 meczów z rzędu, Devils przegrali 3. W dodatku hokeiści z Newark bardzo słabo radzą sobie na wyjazdach, podchodzili do meczu w stolicy z bilansem 2-9-1. Zaczęło się zgodnie z planem. Już w 4. minucie Owieczkin z Backstromem zamienili się rolami. Podawał ten pierwszy, strzelał ten drugi, 1:0 Caps. Drugą tercję genialnie dla Waszyngtonu rozpoczął nie kto inny jak Tom Wilson. W 8. sekundzie tercji nr 2 zdobył gola w osłabieniu. To było jego 7. trafienie w sezonie, a przecież zagrał dopiero po raz. 9. po pamiętnym zawieszeniu za faul na Oskarze Sundqviście.

Golem shorthanded odpowiedział Travis Zajac. 2:1 utrzymało się aż do 46. minuty. Dopiero wtedy rozwiązał się worek z golami. Burakovsky, Backstrom podbili na 4:1. Hischier i Johansson dogonili na 4:3, lecz w końcówce Owieczkin oraz Backstrom dokończyli dzieła. Hat-trick Nicklasa Backstroma, gol nr 626 Aleksandra Owieczkna (wyprzedził na liście wszech czasów Jarome’a Iginlę oraz Joe Sakicia!).

Najdłuższa passa wygranych Capitals od grudnia 2016, z kolei Devils przegrywają czwarty raz z rzędu i wycierają podłogę w dywizji Metropolitan.

Czas na kontrowersję dnia, czyli na to, co tygryski lubią najbardziej. Tom Wilson znowu to zrobił. Naprawdę. Wytrzymał 9 meczów od ostatniego gigantycznego zawieszenia i znowu wyraźnie złamał przepisy.

Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Przecież to nie ma nic wspólnego z fizyczną walką, co często jako argument podnoszą jego obrońcy. Tu nie było walki o krążek, nie było chęci wprasowania rywala w bandę. Wilson miał hektary przestrzeni by po prostu wyminąć stojącego przed nim Bretta Seneya, ale nie mógł się powstrzymać i walnął go w kark/plecy. „To nawet nie był faul, przecież nie było w tym celowości” – powiedział po meczu Todd Reirden, doszczętnie kompromitując się na ligowej arenie. Kto wie, czy podejście klubu z Waszyngtonu nie jest tutaj jednym z największych problemów… Ciągle publicznie bronią swojego zawodnika, wypierają fakt, że Wilson jest niebezpieczny i coś należy z tym zrobić. Takie odwracanie kota ogonem nie doprowadzi do niczego dobrego.

Nie zamierzam robić z akurat tego faulu Wilsona wielkich scen, ani pisać szekspirowskiego dramatu. Nie trafił w głowę, nie doszło do jakiegoś brutalnego aktu hokejowej chuliganki. Z drugiej strony było to w jakimś stopniu niebezpiecznie i po prostu zbędne, wybitnie nieroztropne z jego strony. Gdyby był to ktoś inny, jakiś nołnejm z Calgary albo Floridy, pewnie wspomnielibyśmy o tym zagraniu z kronikarskiego obowiązku. Tu jednak chodzi o to, że to był WŁAŚNIE Wilson. Gość, który miał uważać, miał się pilnować, miał się resocjalizować.. Wykonał kolejny fałszywy krok.

Trafnie opisał to zdarzenie Alex Tanguay, ekspert w NHL Network. W zasadzie nie mam nic więcej do dodania… Droga NHL, twój ruch.

System dnia: Gibson, ratuj

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.