Mecz dnia: Coyotes kontra Maple Leafs

Wstępem do tego meczu były informacje o degradacji Williama Nylandera. Celowo używam słowa nacechowanego negatywnie, bo nie rozumiem narracji w której przedstawić się próbuje jako coś dobrego dla drużyny czy indywidualnie dla Szweda. Trafia na mniejsze minuty do gorszych partnerów, nie dlatego że był dobry, tylko że jest wielkim rozczarowaniem a kontraktowy holdout mocno wybił go z rytmu. Żaden czynnik zdjęcia presji, jak to próbują niektórzy przedstawić, do mnie osobiście nie przemawia. Wręcz przeciwnie, teraz presja jest jeszcze większa, a kilka słabszych występów i można się zacząć zastanawiać czy w ogóle miejsca w składzie wyjściowym Toronto nie można by lepiej wykorzystać aniżeli dawać pograć Nylanderowi.

Krytykuje i piszę o swoich przemyśleniach, ale nie da się ominąć faktu, że początki Williama w tym ustawieniu, w którym grał obok Para Lindholma i Frederika Gauthiera były obiecujące. Jedyna bramka z pierwszej tercji meczu przeciwko Coyotes należała do Klonowych Liści i była efektem presji czwartego ataku. Asystę zanotował właśnie Nylander, pierwszy raz w tym sezonie ogolony na zero na twarzy, jakby chciał coś zmienić, pokazać że odcina się od czegoś.

Chociaż nie było to ani jakieś wielkie podanie, ani też samo odzyskanie krążka nie było jego wielką zasługą (prędzej Gauthiera). Strzelcem gola Travis Dermott, a rozbudzone pierwszym punktem Nylandera od ośmiu spotkań apetyty… zostały mocno rozczarowane w dalszej części spotkania. Przynajmniej nie można już żartować z Nylandera że ma tyle samo punktów co Jarosłav Halak bramkarz Bruins. William jest już lepszy o jedno oczko…

Zostawiając już trochę w spokoju Nylandera (nic ciekawego więcej nie pokazał, był na lodzie przy bramce straconej na 2:4 ale to już była ostatnia minuta i „hero” line z Matthewsem i Kapanenem). Druga odsłona należała do Kojotów i mieliśmy do czynienia z najładniejszą bramką tego meczu na 2:1. Clayton Keller bezlitośnie ogrywa przy bandzie w neutralnej niby Norris Trophy kandydata Morgana Rielly’ego i pakuje gumę w krótki róg bramki.

Wcześniej na 1:1 trafił Mario Kempe przy całkowitym postradaniu zmysłów przez obrońców Toronto (Marincin i Ożiganow) próbujących przecinać podanie zamiast bronić linii niebieskiej w tej sytuacji koniecznie pasywnie. W ubiegłym tygodniu po kilku błędach Jake’a Gardinera rozpoczęto na niego nagonkę, nie będę go bronił, to nie jest jakiś super obrońca. Powiem tylko, że

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.