Mecz dnia: Coyotes kontra Panthers

Oglądajcie mecze Kojotów, bo ta ekipa ma w sobie niesamowity hart ducha i tylko przez to że na Zachodzie mamy wiele tych romantycznych historii typu „kryzys i odrodzenie”, czyli Blues i Blackhawks. Tylko dlatego Coyotes są na drugim planie, ale nie wiem czy zasłużenie. W obliczu tak wielu kontuzji ekipa z Arizony prezentuje się znakomicie.

Romantyzm całej sytuacji związanej z Kojotami to nie tylko gra w składzie bez potencjalnych liderów. To także fakt, że z tej ekipy odeszli zawodnicy, którzy grają w tym sezonie czołowej rolę w innych klubach. Max Domi jest liderem punktowym Canadiens, a Dylan Strome miał swój udział w postawieniu na nogi Blackhawks.

Czy insynuuje że Coyotes zrobili źle że ich oddali? Czy idę jeszcze dalej i twierdzę, że Arizona marnowała potencjał tych zawodników? Nie. Moim skromnym zdaniem to przykład dobrze zlokalizowanych problemów i uzyskanie pozytywnego efektu wymiany dla obu stron. Wszak wcale nie jest gorsza sytuacja Coyotes niż Blackhawks czy Canadiens z którymi dobijali targu. Kojoty tracą już tylko dwa punkty do miejsc premiowanych grą w play-off.

Nie odpuszczajcie w tym meczu pierwszej tercji, chociaż zdradzę, że była bezbramkowa, to sporo fajnej fizyczności można było w niej zobaczyć i warto to zrobić. Nie odpuszczajcie też serii rzutów karnych, bo też były w niej ładne podejścia i nie trwała wcale długo. Oliver Ekman Larsson strzelił gola, grał prawie 29 minut i miał kluczowy blokowany strzał w dogrywce. Niemal równie dobry mecz Jakoba Chychruna, ale tutaj głównie jako wsparcie ofensywy.

https://youtu.be/vMnb_hC91eg

Dwie zmiany na prowadzeniu, świetnie działające w ekipie z pustynnego stanu formacje specjalne (bramka w przewadze i osłabieniu). Ta w osłabieniu wyrównywała rezultat na 3:3 i była ich 13 golem shorthanded w tej rundzie regularnej – więcej 16 – mają tylko Flames. Coyotes wykorzystali komplet najazdów w karnych, byli 3/3 przeciwko Roberto Luongo, który tego meczu wcale nie rozpoczynał jako starter. Wszedł bo musiał, bo James Reimer doznał kontuzji w 2T.

Nie byłoby dobrego meczu, gdyby nie goście. Grający drugi mecz w przeciągu 24 godzin Pantery tak samo jak w Denver tak i tutaj zagrały bardzo dobrze. Znów piękną bramkę strzelił Aleksander Barkow, najładniejszy gol tego spotkania dawał prowadzenie Florydzie na 3:2, przyjęcie łyżwą i egzekucja w kontrze najwyższej klasy. Ważny jest też tajming, chwilę wcześniej Panthers „zabili” karę. Troy Brouwer miał dwie asysty, w 3T.

Ekipa prowadzona przez Boba Boughnera znowu nie mogę powiedzieć aby zagrała koszmarnie na tyłach, zagrała z podjęciem ryzyka. Dużo zmieniło się w trakcie sezonu jeśli chodzi o system gry stosowany przez tego trenera, z bardzo zachowawczej taktyki w grze w defensywnej i środkowej strefie, teraz jest już zupełnie inaczej.

Podoba mi się też wprowadzanie młodych obrońców jak debiutujący w tym spotkaniu Riley Stilman (5 hits, najwięcej w meczu), czy grający 17 mecz w karierze Josh Brown (4 hits, 2 blks). Fajna trzecia para obrońców, coś innego niż większość zespołów grających tam bezpiecznymi weteranami. Tak trza robić, jak się nie gra o play-offy i jak widać można grać dobrze i dawać „fun”.

Erekcja dnia:

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.