Mecz dnia: Los Angeles Kings vs Chicago Blackhawks

Niewiele powodów do optymizmu pozostało kibicom hokeja w Los Angeles. Tego wieczoru nawet niebo zdawało się płakać nad losem Kings. Lał ulewny deszcz, a po raz pierwszy w historii w miesiącu lutym termometry wskazywały mniej niż 20 stopni ciepła. A jednak, udało się zagrać dobry mecz i na przekór wszystkiemu przerwać ciągnącą się w nieskończoność serię dziesięciu kolejnych porażek. Po całkiem efektownej wymianie ciosów Kings triumfowali 6:3, co było ich najbardziej okazałym wynikiem bramkowym w tegorocznych rozgrywkach. Aż dziesięciu różnych graczy gospodarzy miało tego dnia swój udział przy zdobywanych bramkach.

Zaczęło się od trzech goli dla Kings, którzy szybko narzucili swoje warunki gry. Wynik spotkania w okresie liczebnej przewagi otworzył Dustin Brown, a świetnym, przecinającym obronę Hawks podaniem popisał się Drew Doughty.

Były kapitan zespołu zamykał tym spotkaniem jedenastą setkę swoich występów w sezonie zasadniczym w NHL.

Wciąż marzący o czołowej ósemce na Zachodzie przyjezdni z Chicago nie zrezygnowali łatwo. Jeszcze w pierwszej odsłonie sygnał do odrabiania strat dał Brendan Perlini, a na samym początku drugiej tercji dołożył jeszcze jedno trafienie.

W tym przypadku kapitalnym szybkim zagraniem i znakomitym czytaniem gry popisał się bramkarz gości Corey Crawford, który błyskawicznie wypuścił w bój swojego napastnika.

Hokeiści Blackhawks dogonili wynik, ale to wszystko na co było ich stać w tym dniu. Kolejne gole zdobywali już tylko gospodarze. Był wyjazd i ładne wykończenie Adriana Kempe, no i nieco szczęśliwe trafienie Brendana Leipsica, który niezbyt czysto trafił w i tak kręcący się już po lodzie krążek, czym zupełnie zaskoczył Crawforda.

Wymarzony mecz na przełamanie dla Kings, którzy może pokażą ciut więcej żywotności w ostatnich fragmentach sezonu. Z kolei na pewno była to bardzo bolesna porażka dla Chicago, którzy mają jeszcze o co walczyć. Patrick Kane nie wpisał się na listę punktujących dopiero po raz trzeci w ostatnich trzydziestu jeden potyczkach.

Antychryst dnia: Brad Marchand

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.