Mecz dnia: Hurricanes kontra Penguins

Ranga tego meczu nie zabiła w nim jakości i to było bardzo ważne, bo tych dużo znaczących starć w tej części sezonu mamy już coraz mniej i z tygodnia na tydzień będziemy cierpieć na ich niedobór. To jednak wciąż mieliśmy do czynienia z zespołami ścigającymi się o miejsce w jednej konferencji i dywizji.

Dwie zmiany na prowadzeniu, gol po dużym błędzie bramkarza w „crunch” time a więc ścisłej rozstrzygającej końcówce meczu. To chyba dwie najlepsze reklamy tego spotkania. Wszystko kończyła zaś seria rzutów karnych w której bohaterem był obrońca Dougie Hamilton i bramkarz Petr Mrazek. Swoją drogą nominowani do najazdów w ekipie Huraganów w tej podstawowej serii trzech karnych są aż dwaj obrońcy – Hamilton właśnie i Jaccob Slavin. Czy ktoś zna drugą taką drużynę w NHL która obiera taką taktykę na karne?

Cofając się jednak do akcji meczowych. Pierwszy gol pada późno, na półmetku wynik otwiera Brock McGinn. Właśnie wtedy spotkanie nabiera tempa, bo jak goli nie było, tak w przeciągu 38 sekund pada kolejne, tym razem wyrównujące trafienie. Jake Guentzel używając silnego strzału z uniesionego kija po podaniu Sida Crosby’ego zmienia wynik na 1:1. To też 60 asysta Crosby’ego w tym sezonie.

Do składu Pingwinów wrócił w tym meczu Kris Letang i to on strzelił bramkę w kontrataku na 2:1, grając typowo dla siebie jako podłączający się do akcji ofensywnej defensor. To co mi zaimponowało i co było nietypowe w tej akcji to liczba podań. W tak zwanych fast break, lub nazywaj to jak chcesz atakach tranzycyjnych, liczba podań zazwyczaj ograniczona jest do niezbędnego minimum. Zwłaszcza liczba podań po przekroczeniu ofensywnej niebieskiej.

W tym ataku Pittsburgh wymienił już dwa podania po przekroczeniu niebieskiej, oba przecinały tak zwany slot czyli korytarz międzybulikowy, oba były więc obarczone dodatkowym ryzykiem że podanie będzie zbyt silne/słabe/niecelne lub że przetnie je obrońca. Najpierw asystował Guentzel do Rusta, a Rust zamias strzelać szukał jeszcze dołączającego Letanga. Naprawdę skomplikowane manewry, ale grunt że skuteczne, no i coś „innego” bo tak się w zasadzie nie gra według podręcznika.

Justin Williams wyrównał w przedostatniej minucie mecz, ale nie byłoby tego gola gdyby Matt Murray był lepszy w chwytaniu krążka. Nie udało się bramkarzowi Pingwinów ani schować gumy do rękawicy, a odbicie trafiło wprost do Williamsa, który był bezlitosny i strzelił na 2:2. Nie wolno zapominać że to napastnik lubujący się w takich momentach. O takich graczach i golach mówimy „clutch”, w momencie gdy są najbardziej potrzebne padają.

Gorąco było w dogrywce, gdy PIT mieli do „zabicia” dwie kary. 16 sekund pozostałe do rozegrania za karę Jacka Johnsona jeszcze w podstawowym czasie gry, oraz później w połowie OT gdy wykluczony został Letang. Obie udało się przetrwać, nie obyło się bez kluczowego

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.