Mecz dnia: Sharks kontra Golden Knights
Dwie najbardziej ślimaczące się ekipy ostatnich dwóch-trzech tygodni spotkały się w boju, którego stawka po obu stronach była jak na ten etap sezonu spora. Wygrywając mecz Vegas mogli jeszcze walczyć o drugie miejsce w dywizji, zwycięstwo San Jose oznaczało dla nich zapewnioną już przewagę własnego lodu przynajmniej w pierwszej rundzie play-off…
… rundzie w której niemal na pewno Rekiny zmierzą się z Rycerzami. Także był też trzeci wątek, bezpośredniego przedsmaku fazy pucharowej. Spotkanie stało na dobrym poziomie, goście z Miasta Grzechu prowadzili 1:0 i 2:1, ale w trzeciej tercji stracili przewagę i przegrywali 2:3. Ostatecznie wynik ustaliła dopiero dogrywka i zdobyte w niej bramka przez Brenta Burnsa, która mocno obciąża sumienie Malcolma Subbana.
Brak podstawowego bramkarza Marca-Andre Fleury’ego jest w bardzo mocnej koneksji z słabszymi ostatnio rezultatami uzyskiwanymi przez hokeistów z Nevady. Nie da się ukryć że w większości przegranych ostatnio meczów Subban popełniał przynajmniej jeden, a często więcej błędów skutkujących straconymi golami. To był jego ósmy start z rzędu, jak tu nie powiązać tego z pasmem pięciu porażek?
Nie brakowało elementu agresywności i fizyczności, bo choćby po jednej z akcji w końcowym fragmencie 1T przy stanie 1:0 dla VGK utworzyły się trzy pary walczących ze sobą zawodników. Ryan Reaves został ukarany 10-minutowym wykluczeniem, wcześniej w tej tercji była też między innymi kara za „udawanie” dla Colina Millera. Vegas mieli tu 27 minut karnych. Mieliśmy łącznie 80 hits w tej potyczce, walki naprawdę nie brakowało.
Podobnie jak nie brakowało ładnych akcji. Kreatorem jednej z nich już po powrocie na lód po dłuższym wykluczeniu za udział w szamotaninie pod koniec 1T był Ryan Reaves. Mało kto spodziewa się po nim przemieszczania się z krążkiem pomiędzy liniami niebieskimi i to w takich okolicznościach gdy rywale zagęszczają i polują na niego ciałem. Okazuje się jednak że Reaves potrafi dryblować, to jak wyprowadził w pole Joonasa Donskoia i ucierpiał na tym Logan Couture było naprawdę imponujące.
Piąta porażka z rzędu to najdłuższa seria niepowodzeń Golden Knights nie tylko w tym sezonie, ale w całej historii klubu czyli w dwóch sezonach. Sharks dalej nie grają „cudów”, piąty mecz z rzędu stracili pierwsi gola i przez większość meczu byli dalej od sukcesu. Paul Stastny z Vegas brał udział w rozgrzewce, ale w pewnym jej momencie udał się do boksu, długo rozmawiał ze sztabem szkoleniowym i w wyjściowym składzie się nie znalazł. Jako center drugiej formacji zagrał Cody Eakin, a do formacji ataku wskoczył Walentin Żykow. Szkoda, bo Stastny był ostatnio w świetnej formie, w poprzednim meczu strzelił dwa gole przeciwko Wild. Prawdopodobnie chodzi o jakiś drobny uraz środkowego napastnika.
Błąd dnia: w protokole meczowym Ducks
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem