Najlepsze obalenie mitu: Toronto nie potrafi wygrać w Bostonie

Do tego, że Toronto nie potrafi utrzymywać prowadzenia. No i że Toronto nie jest w stanie zagrać pełnych 60 minut na równym, wysokim poziomie. I jeszcze, że Nikita Zajcew to nie jest obrońca do gry przeciwko najlepszym napastnikom. Można powiedzieć, że w pierwszym meczu z Bruins ekipa Mike’a Babcocka odpowiedziała elegancko na wszystkie zarzuty, jakie spadały w ostatnim czasie na drużynę.

Zresztą zasłużenie. Wszystkie mecze w Bostonie w tym sezonie Maple Leafs dotkliwie przegrali, problem z utrzymaniem prowadzenia kosztował ich odpadnięcie z play-off w ubiegłym roku (mecz nr 7), a i w końcówce obecnych rozgrywek zdarzało się im przegrywać w trzeciej tercji. Wreszcie wystawienie pary Muzzin – Zajcew na jeden z najgroźniejszych ataków w lidze wydawało się karkołomnym pomysłem.

W czwartek jednak wszystko w Maple Leafs zagrało. Zespół ciężko pracował przez pełne trzy tercje, każda z formacji spełniła swoje zadanie, a kiedy Bruins naciskali mocniej, to bramkę murował Freddie Anderesn. Na uznanie zasługuje też Zajcew, który może nigdy nie nauczy się precyzyjnie podawać, ale atak Marchand – Bergeron – Pastrnak zatrzymał. Oczywiście trzeba tu też oddać zasługi linii Johna Tavaresa, ale Rosjanin po prostu dobrze wykonał swoją robotę, a do tego potrafił dać coś ekstra, jak przy kontrze Bruins, którą przerwał efektownym padem.

W kontekście całej serii różnicę może zrobić jednak przede wszystkim wspomniany Tavares. Wygrywał kluczowe wznowienia (jak przy zamykającym mecz golu na 4:1), doskonale pilnował Bergerona i swietnie współpracował z Marnerem.

Najgorszy penalty kill dnia: Carolina Hurricanes

W „Bękartach wojny” Quentina Tarantino postać grana przez Brada Pitta – porucznik Aldo Raine w żołnierskich słowach (no bo jakich) objaśnia swojej drużynie czekające ją zadanie: „będziemy zajmować się jednym i tylko jednym… zabijaniem nazistów”. Gdyby w równie prosty sposób wyjaśnić drużynie hokejowej jak radzić sobie w grze w osłabieniu w meczu z Washington Capitals, brzmiałoby to mniej więcej tak: będziemy zajmować się jednym i tylko jednym… Pilnowaniem, by Owieczkin nigdy nie pałętał się sam w okolicy lewego koła wznowień.

O tym, jak od 14 lat działa schemat  power play stołecznej ekipy więcej napisaliśmy niedawno, w każdym razie te 14 lat to wciąż za mało dla obrońców Hurricanes, którzy już w pierwszej tercji pokazali jak nie należy bronić przeciwko Rosjaninowi. Kara została wymierzona błyskawicznie, bo chwilę później Owieczkin zdobył bramkę na 3:0, ukatrupiając zapał młodej ekipy z Caroliny. Co prawda w trzeciej tercji zrobiło się jeszcze ciekawie po dwóch golach Swiecznikowa, ale tak doświadczona w play-off ekipa jak Capitals prowadzenia już nie oddała. Przed kolejnym meczem Rod Brind’Amour powinien pokazać swoim zawodnikom tę słynną już notatkę rozszyfrowującą power play Waszyngtonu.

Najlepszy czwartoliniowiec:

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.