Mecz dnia: Blue Jackets kontra Lightning

„Nie wiem. Naprawdę nie wiem co mam wam powiedzieć”. Takimi słowami Steven Stamkos kapitan Lightning rozpoczął rozmawiać z dziennikarzami po tym, jak jego najlepsza w sezonie zasadniczym i jedna z najlepszych w ogóle drużyn rund regularnych w historii NHL została pozamiatana przez Blue Jackets w pierwszej rundzie play-off.

I nikt nie wie dlaczego i ja też wam mogę napisać, że nie wiem. Mało poprawnie politycznie, ale bardzo obrazowo napiszę, że większość naszych i waszych typowań choćby w konkursie bracket spłonęło szybciej niż katedra Notre Dame. Na podsumowania sezonów konkretnych drużyn przyjdzie jeszcze czas, więc chciałbym skupić się po prostu na tym czwartym meczu, jako osobnym widowisku.

Paradoksalnie to był najlepszy mecz Błyskawicy w tych play-off, jednocześnie też taki w którym stracili najwięcej bramek  i już po kilku minutach przegrywali 0:2 no i jak się okazało także pożegnalny występ. Błyskawica w końcu była w stanie wywalczyć sobie przewagi liczebne i jedną z nich wykończyła golem.

Dużo bardziej zasadnym pytaniem niż zadawane wciąż dookoła „Dlaczego?” i „Jak to możliwe?” jest dla mnie: czy Lightning byli na tyle słabi i dopadł ich jedyny w sezonie kryzys, czy Blue Jackets są tak mocni i będą się nadal liczyć. Nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na te kwestie, ale ♬ „odpowiedzi szukam, czasu jest niewiele” ♬ (Marek Grechuta – Dni, których jeszcze nie znamy).

Tampa jedyny raz w tej serii się podniosła w trakcie meczu, w poprzednich albo prowadziła i traciła przewagę (mecz pierwszy), albo nigdy nie doprowadziła do remisu (mecz drugi i trzeci). Tym razem pod koniec drugiej odsłony Brayden Point w wspominanej przeze mnie przewadze zrobił 3:3. To był ten krótki moment że jeszcze można było uwierzyć, krótki bo nie trwał nawet minut i znów Kurtki były górą 4:3. Radość niesamowita, trener Tortorella gdyby mógł wpadłby w objęcia kibica cieszącego się za jego boksem:

https://youtu.be/JU0_kkUUm_8

To ciekawy moment, odłożona kara wprowadzony szósty gracz Blue Jackets i gol zdobyty w „nieformalnym power play”. Pal licho przewagi, ale osłabienia grane przez TBL były prawdziwą tragedią w tej serii, w tym meczu też. W całej rywalizacji faworyt był 5/10 w shorthanded, tylko 50 procentowa skuteczność potwierdziła się w ostatnim meczu gdy byli 1/2, ale tak jak mówię doliczając do tego to nieformalne jakże ważne bo game-winning trafienie… było jeszcze gorzej. Oczywiście nie pomagał brak Victora Hedmana i Antona Stralmana, ale to żadne wytłumaczenie.

Nie ma tak mocnego stwierdzenia, by oddać moc tego co się stało. Pierwsza wygrana seria w historii Columbus, pierwszy raz zwycięzca Presidents’ Trophy odpada z tak wielkim hukiem czyli sweepem w pierwszej rundzie. Chcąc uderzyć czymś naprawdę mocnym, użyłem w tytule świeżych wiadomości o koszmarnym wydarzeniu w Paryżu gdzie spłonęła jedna z najbardziej charakterystycznych i symbolicznych budowli ludzkości (z czego nie czerpię żadnej radości, wręcz przeciwnie ubolewam że już jej nie zobaczę…).

Nie to żebym był

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.