Mecz dnia: Jets kontra Blues

W porównaniu do meczu numer jeden Odrzutowce z Winnipeg zagrały nieco lepiej, ale efekt końcowy był ten sam czyli porażka. Statystyka jest bezwzględna i mówi nam, że drużyna która prowadzi w serii play-off 2-0 wygrywa 86.4 procent rywalizacji, a te które wygrywają 2-0 po grach wyjazdowych wygrywają 78.3 procent.

Możemy więc być zgodni, że „matematyka” nie stoi już po stronie Jets. Nie wiem czy w ogóle stała, bo jak już wielokrotnie wspominaliśmy powołując się na różnego rodzaju liczby, Blues oprócz Lightning byli najlepszą ekipą licząc tylko czas od 1 stycznia 2019. Bluesmani w poprzednim meczu trochę uciekli spod topora zdobywając dwa gole w 3T. Tym razem zaczęli dobrze już od samego początku.

W pierwszej odsłonie St. Louis przycisnęło, efektem czego był gol Oscara Sundqvista i dwie kolejne liczebne przewagi, które nawet „naszły” na siebie przez co było 17 sekund w podwójnym „power play”. Gospodarze przetrwali ten trudny moment i chwilę później strzelili gola wyrównującego. Zrehabilitował się nieco Mark Scheifele, który był jednym z zawodników w boksie kar, ale na kolejnej swojej zmianie po powrocie do gry zaliczył asystę przy golu Blake’a Wheelera na 1:1.

https://youtu.be/j-thaRJukAA

Nie przypadkowo użyłem słowa „nieco” lepiej, bo uważam że Jets wcale nie zrobili dużego postępu w stosunku do pierwszej potyczki. Jasne byli w stanie zdobyć dwa gole z rzędu od stanu 0:1 wyjść na 2:1 po tym jak w przewadze trafił Patrik Laine. Swoją drogą ten o którego formę się najbardziej obawiano jest póki co najbardziej regularnym i pewnym punktem swojej drużyny (coś a’la Mike’a Smith w Flames).

Później jeszcze Scheifele strzelił na 3:3 i tak skończyła się druga partia, ale w trzecich odsłonach w tej rywalizacji Winnipeg straciło gola i jest w bramkach w tych częściach meczów 0:3. Tym razem znów nic nie wyszło w ostatniej części meczu, a powinna to być w meczach u siebie ich mocniejsza strona zwłaszcza że już w tym pojedynku byli pod presją gonienia wyniku.

Nieco lepiej to najwięcej co mogę powiedzieć i to w zasadzie tylko za grę w specjalnych fragmentach. „Zabicie” kary, a nawet podwójnych kar w pierwszej tercji i łącznie 4/4 w penalty kill, oraz zdobycie dwóch goli w przewagach. Bez tych PPG gospodarze byliby daleko w lesie i rozważanie o ich formie byłyby jeszcze mocniej niekorzystne.

Na koniec tego krótkiego wywodu, z ekip grających w play-off najdłuższą serię porażek licząc łącznie także poprzednie edycję fazy pucharowej mają właśnie WPG. Dla nich to szósta z rzędu przegrana, bo przecież żegnali się z poprzednim rokiem hokejowym czterema z rzędu porażkami w finale konferencji. Co za plama, na tej pięknej w sezonie zasadniczej białej pościeli… Potrzebna jest im wygrana, nawet w brzydkim stylu, ale taka na przełamanie złej passy.

Tercja dnia: pierwsza w meczu Sharks z Golden Knights

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.