Mecz dnia: Bruins kontra Blue Jackets
Dopiero co wczoraj pisaliśmy o tym, że dzień bez dogrywki to dzień stracony, no i kolejny dzień z ekstra emocjami za nami. Siedem ostatnich meczowych dni, w każdym mieliśmy tak zwany OT. Do rekordu wszech czasów brakuje jeszcze dwóch dni – dziewięć dni z rzędu od 19-27 kwietnia 2011 to jak do tej pory najdłuższa tego typu passa. Na razie w serii Bruins z Blue Jackets mamy dodatkowe tercje za każdym, ta z wczoraj trwała jeszcze dłużej niż ta poprzednio.
48 uderzeń ciałem, tyle wspólnie w jednej tylko pierwszej tercji uzbierały obie drużyny. Twardości w grze po obu stronach nie brakowało, ale zdecydowanie bardziej poszkodowanymi byli hokeiści Columbus, bo po zderzeniu ze Zdeno Charą mocno ucierpiał jego były klubowy kolega Rielly Nash. Chwilę później na tylnej bandzie Conor Clifton rozbił Olivera Bjorkstranda i strasznie podobało mi się to co widzę już na wstępie tego meczu, zwłaszcza że kar było niewiele (w ciągu 1T tylko jedna no i jedna na jej koniec).
https://youtu.be/mWe6FjhY-_c
No i właśnie, jedna kara, jeden power-play i z miejsca wykorzystany przez Niedźwiedzie. Strzał w wykonaniu Matta GRIZLIKA jak to wymawiają Amerykanie, chyba pozostawał do obrony przez Siergieja Bobrowskiego, ale nie udało się. Kara podyktowana równo z końcem 1T rozpoczynała się odsiadką Brada Marchanda od początku drugiej odsłony, a wszystko zakończyło się wyrównującym trafieniem Artiemija Panarina. Nie obyło się bez kontrowersji, bo chwilę wcześniej po drugiej stronie lodu Nick Foligno wepchnął na bandę Seana Kuraly’ego i spokojnie można się było pokusić o gwizdek.
Czytaliście już mój wczorajszy felieton o wideoweryfikacji fauli? No i co gdyby tutaj coś takiego zrobić? Trzeba by być może anulować trafienie Blue Jackets, by cofnąć się do tej interakcji. Czy to by było OK? Czy chcielibyśmy być świadkami takich analiz niemal przy każdym trafieniu i co chwilę przerywać mecz zagłębiając się w powtórki nad kontrowersyjną decyzją? No ale zostawiam już ten temat.
https://youtu.be/tWB3j6vkRg0
Niecałą minutę zajęło Bostonowi by odbudować prowadzenie, bohater meczu numer jeden Charlie Coyle pięknie i ciasno wkręcił się za bramkę przejeżdżając tuż przy lewym słupku i odegrał na prawy zza świątyni CBJ, trafiając na najeżdżającego Davida Pastrnaka, a właściwie jego łyżwę. Kolejny przykład w tej serii na to jak asystujący robi większą robotę niż strzelec gola.
Naprzemienne wykluczenia trwały w najlepsze, a mecz nabierał na agresji. Pojawiła się krew na
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem