Mecz dnia: Islanders kontra Penguins

Najgorętszym budynkiem wczorajszej nocy był ten, w którym zasiadło najmniej ludzi – niecałe 14 tysięcy osób w Nassau Coliseum aż wrzało i to w każdym momencie starcia Islanders z Penguins. Atmosfera udzieliła się wszystkim, ludziom oglądającym ten mecz przez stream, czy w TV, ale także hokeistom. Było naprawdę głośno i emocjonalnie, finisz miał miejsce w dogrywce, ale zanim Wyspiarze ograli rywala trzykrotnie wychodzili na prowadzenie.

To był bardzo dobry typowo play-offowy pojedynek, w którym mieliśmy gole w każdej tercji. Bardzo podoba mi się też motyw strzelenia rozstrzygającego gola przez Josha Baileya, gracza który jest w szatni ekipy z Nowego Jorku najdłużej, bo już od 2009 roku. Bailey mógł stać się bohaterem kilka minut wcześniej, bo o mały włos nie „włożył” przeciwnikom buzzer-beatera, dochodząc do wrzutki i przekierowując krążek na słupek, dwie sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry.

Zdaje sobie sprawę, że gdybym nie napisał że akcję finałową w której ustalono rezultat na 4:3 w piękny dryblerski sposób przeprowadził i wypracował Matthew Barzal, to szybko zwrócilibyście mi na to uwagę. Doceniam tę sekwencję pełną zwodów Barzala, ruszał się nieprzewidywalnie zwiódł obronę i bramkarza po czym trafił w słupek, ale nadjeżdżający z odsieczą Bailey dokończył „robotę”.

Cichym bohaterem meczu był niemiecki napastnik Tom Kuhnhackl, trudno powiedzieć czy dzięki znajomości specyfiki fazy pucharowej dzięki grze w poprzednich latach dla Penguins, czy dzięki wiedzy o byłych kolegach, czy też po prostu wyszedł mu ten mecz. Tak czy inaczej „tańczył” z rywalami, czego zupełnie nie oddają statystyki. Nie ma nawet punktu w protokole, ale był wiodącą postacią, weźcie jednak pod uwagę że w jego przypadku taniec z rywalami oznacza nieco inny rodzaj tańca niż choćby ten który pokazał Barzal w dogrywce. To raczej był sztywny „polonez” lub energiczna „polka” aniżeli pełna gracji „rumba” w wykonaniu numeru 13.

Kuhnhackl zdobył dwa gole, tyle tylko że oba były nieuznane po wideo-weryfikacji. Pierwsza z tych sytuacji miała miejsce już w 33 sekundzie i anulowanie trafienia przez sędziów mogło zadziałać deprymująco. Zadziałało zupełnie w odwrotny sposób bo nieco ponad minutę później Jordan Eberle i tak zmienił rezultat na 1:0. Później gospodarze przeważali 2:1 po równie ważnym mentalnie czynniku – wykorzystali liczebną przewagę. Niby nie dużo, wszak mówimy o play-offach więc każda drużyna powinna tę umiejętność mieć w swoim podstawowym wachlarzu, ale nowojorczycy w trakcie całego sezonu zasadniczego zdobyli tylko 33PPG co stanowiło jeden z najgorszych wyników ligi.

Cały mecz, nie tylko grę triumfatorów, uznaje za dobry. W paru momentach Penguins spanikowali w obronie lub zbytnio podniecili się, że to ich „moment”. Źle identyfikowali i postrzegali to co dzieje się na lodzie, co nie zmienia faktu że poszli na wymianę ciosów i długo byli tu trudnym oponentem. W 1T oddali 17 strzałów,  Chyba nie spodziewali się, choć głupio to pisać bo w play-off trzeba się tego spodziewać, że NYI dadzą radę strzelić więcej niż dwukrotnie. Trzecia tercja należała do obrońców, bo najpierw Nick Leddy, a potem już w trybie desperacji z sześcioma atakującymi i bez bramkarza Justin Schultz doprowadził do wyrównania.

Jeśli słuchasz naszych podcastów to przypomnę ci teraz zwrot który powiedziałem do Adriana Kowala w ostatniej audycji (jeśli nie słuchasz to po prostu się teraz o tym dowiesz). Zapytałem Adriana czy wie kto jako ostatni wyeliminował Penguins z play-offów po tym jak zdobyli dwa tytuły mistrzowskie z rzędu. Ano był to Barry Trotz, którego warsztat musimy wychwalać pod niebiosa.

Patrzymy na te nazwiska, które punktowały lub grały dobrze: Devon Toews, Adam Pelech, Valteri Filppula czy Leo Komarov lub wspomniany Kuhnhackl. Patrzymy na Matta Barzala, wielu wytknęło mu że indywidualnie w ofensywie to dla niego rok „wsteczny”, ale to się nie wzięło z tego że on umie mniej. Nowy szkoleniowiec uczynił go lepszym zawodnikiem, który nauczył się robić dobre rzeczy dla drużyny w defensywie, kosztem pewnej wolności i kilku zmian w ataku. Barzal był dopiero czwarty w regular season w liczbie strzałów w drużynie (179), a w ostatnich 24 meczach zasadniczego strzelił tylko jednego gola. Mimo to jego gra była chwalona. Nie wszystko złoto co się świeci w statystykach.

Trotz znalazł też metodę na Crosby’ego, a przecież jest to killer nowojorczyków, przeciwko którym w całej karierze szczyci się najwyższymi zdobyczami 113 punktów w 66 meczach. Tym razem był cieniutki, na -1, z 42 zaledwie procent wygranych bulików i bezowocny w ponad trzech minutach przewagi.

Dużo wniosków ciśnie się na usta, ale pewnie tyle samo pytań. Ile takich spotkań, już pal licho że „overowych”, ale na zasadzie gol za gol, są w stanie wygrać z Pittsburghiem ci wcale nie tak bramkostrzelni Islanders? Ile razy Penguins dadzą radę jeszcze strzelać bramki trochę z niczego i trochę bardziej z woli i ambicji, niż z tego co pokazali stylem gry? Nie chce być jak „typowy kibic”, nie chcę przereagować bo pierwszym meczu. Ta seria już zareklamowała się jednak w moim umyślę jako „fun to watch”. Było łącznie aż 39 strat, ale było też 85 hits, były gole i odpowiedzi. Polecam, Magda Gessler.

Niespodzianka dnia: Tampa Srampa

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.