Mecz dnia: Avalanche kontra Sharks

Dobre wiadomości dla Lawiny przed meczem numer sześć? Nie było ich zbyt wiele, poza tym że znów mogli liczyć na własny budynek. W hali Pepsi Center byli 9-1 w ostatnich dziesięciu spotkaniach, bezbłędni w serii z Sharks. Ostatnia zmiana należąca do trenera Jareda Bednara to duże oręże, z drugiej strony tym jedynym zespołem który sobie poradził na wysokości mili w ostatnim czasie były właśnie Rekiny w meczu numer trzy tej rywalizacji.

Start meczu nieco niemrawy, chociaż z biegiem czasu zdecydowanie lepszy dla gospodarzy. Dwie kary dla San Jose i zaledwie ich pięć oddanych strzałów kazało się cieszyć z remisu 0:0 po pierwszej tercji. Cieszyć należało się też po sytuacji w której JT Compher wyraźnie polował na ciało Erika Karlssona, a gdyby tylko trafił zabrałby też jego kolana i w ekipie SJ mielibyśmy poważna lukę w obronie.

Jak się okazało w drugiej  i trzeciej tercji Compher, był tego dnia bardzo aktywny i potrzebny, jego akcja prawą flanką i dogranie do Tysona Josta sprawiło, że COL prowadzili 1:0. Później jeszcze raz „Trash Man” pokazał się z dobrej strony, strzelając tym razem nisko z dystansu pociągnięciem nadgarstka na 2:1… a wiecie skąd przydomek Trash Man?

Po porażce w meczu numer sześć najgorzej wkur

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.