Błąd dnia: „skakanka” Binningtona
W Game 5 kluczowym momentem okazał się gol dla Blues po nieodgwizdanym faulu Bozaka na Acciarim. Gołym okiem było widać, jak powietrze fizycznie uszło z gospodarzy, nie byli w stanie po tym się pozbierać. Dokładnie taką samą historię – tyle, że w drugą stronę – przerobiliśmy w Game 6. Było 1:0 dla Bostonu, kiedy niegroźną wrzutkę z a) daleka, b) ostrego kąta na bramkę Binningtona posłał Brandon Carlo.
🚨GOAL🚨
Carlo gets a fortunate bounce to make it a 2 goal game!#NHLBruins– 2#STLBlues– 0 pic.twitter.com/oIvWYQifBO
— Boston Bruins on CLNS (@BruinsCLNS) June 10, 2019
O, rany. Taki gol może załamać największego twardziela. Strasznie szkoda mi bramkarza Blues. Wcześniej bronił bardzo pewnie, a tu taki gol. Okropna sprawa – taki moment i tak kompromitujący krążek. Wyjątkowo czuję potrzebę stanięcia w obronie golkipera Bluesmanów – owszem, to będzie wideo, które przez cały poniedziałek będzie do znudzenia powtarzane w telewizyjnych stacjach, ale… to był naprawdę nieprzyjemny i „nielogiczny” krążek. W baseballu tak lecąca piłka nazywana jest knuckleballem. U nas można to nazwać „skakanką” – krążek zadrwił sobie z praw fizyki, zamiast po kontakcie z taflą spokojnie obrać płaską trajektorię podskoczył jak poparzony całkowicie zaskakując bramkarza Blues. Panie, kto by to przewidział…?
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Mam nadzieję że nikt osobiście tego nie weźmie co napisze, ale oby fani Bruins poczuli to co Ja czułem w 2011 po game 7 u siebie . . . Tak więc Lets go Blues!!! No I to by oznaczało że „najlepsza 4 w dziejach Canucks, DJ Del Zotto (ironia ?)” będzie z pucharem.??
Dostaliście w czajnik wtedy zdecydowanie. Aż dziw bierze, że doturlaliście się do siódmego meczu. Mimo bliskiego wyniku w meczach, w bramkach było +15 dla Bostonu. I w ostatnim meczu czwóreczka w plecy Canucks.
Boston swoje już wycierpiał. Miał byc mecz nr 7 z Chicago i nagle dostali Miśki dwa gongi w ostatnich dwóch minutach i z 2:1 zrobiło się 2:3 i po pucharze w 2013 roku.
Ale nie mam nic przeciwko, niech w Bostonie będzie smutny najbliższy weekend. Za to w sierpniu będzie tam wesoło. Ma się odbyc parada heteroseksualistów „Straight Pride” w kontrze do nowomody lgbtqwerty.
W Bosotnie bilety na górnym ringu na mecz nr 7 zaczynają się od 1.5k, ale to za bramką. Przodem bo bandy bocznej trzeba wybulic przynajmniej 1.8k. Na mecze nr 1 i 2 było to jakieś 40% mniej.
Fantastyczna postawa Bruins – zagrali jak profesorowie i wytrzymali presję.Na szczęście pasiaki nie uraczyły nas ponownie marnym sędziowaniem.Sprawiedliwości stało się zadość,bo po G5 niesmak był ogromny.Przyznać trzeba,że Cassidy miał jaja,aby w takim meczu zrezygnować z Backesa i postawić na Karsona.
Niezależnie od tego jaki będzie wynik G7 to cieszę się i doceniam to,że Bruins tak daleko zaszli.Takie chwile i mecze jakie było mi dane oglądać w tych PO zostaną na całe życie i za to jestem im wdzięczny.Go Bruins!
Finał osobiście zaskakujący, stawiałem na okazałą wygraną w serii przez Bruins. Ale zawsze dobrze się pomylić, jeśli to wydłuży sezon. Mam nadzieję, że wygrają Bruins i mistrz będzie świętował tytuł na swoim lodzie. Te triumfy gości przy pustoszejących, milczących trybunach są strasznie „niepasujące” do takiej ceremonii.