Zarówno Montreal Canadiens, jak i Toronto Maple Leafs mają coś do udowodnienia w następnym sezonie. „Klonowe Liście” padły na wstępie play-offów pogryzione przez „Niedźwiadki”, a Canadiens nawet nie powąchali tej fazy sezonu i to już drugi raz z rzędu. Menadżerowie przystąpili do akcji, zmagając się jak co roku z problemami off-season, ale oba kluby na pewno mogą być zadowolone z zapewnienia sobie usług czterech dobrze rokujących hokeistów z północnej Europy. Artturi Lehkonen i Joel Armia zostają w Montrealu, natomiast ich rodak Kasperi Kapanen oraz Szwed Andreas Johnsson następne kilka lat dalej spędzą w Toronto.

Marcowi Bergevinowi uzbierała się całkiem spora grupka zależnych wolnych agentów, z którymi musiał usiąść do rozmów o ewentualnym przedłużeniu kontraktu. Dyrektor Montreal Canadiens najszybciej załatwił sprawę z Brettem Kulakiem, a następnie z Mike’em Reillym.  Ale najistotniejsi spośród szóstki czekających na rozmowy byli Finowie Artturi Lehkonen oraz Joel Armia.

Tuzami ofensywy nie są

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Solidna jakość za rozsądną płacę

Uczciwy układ

Po drugiej stronie Ottawy wciąż problem

Wykorzystali swoje szanse

Pora na kolejny krok