Patrząc na historyczne statystyki niektórych bramkarzy z zamierzchłej przeszłości NHL można złapać się za głowę. Dzikie ilości średnio puszczanych bramek na mecz, rozegranych spotkań czy obronionych strzałów, które dziś nie miałyby racji bytu. Mogłoby to dać fałszywy pogląd i mylnie udowadniać, że gdy świat był jeszcze czarno biały, a internet był na węgiel albo nie było go wcale, bramkarze byli jakąś pomyłką, smutnym żartem między słupkami, żywą wersją pingwinków z uchwytami do nauki dzieci jazdy na łyżwach. To były inne realia, inne zasady, inne techniki. A kto z nowożytnych, znaczy tych z naszego XXI wieku, golkiperów zasłużyłby na miano najgorszego w historii organizacji, dla której grał? O kim milczą klubowe podręczniki? Bierzemy na tapetę przykłady z trzech klubów
To nie tak miało być
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem