W dzisiejszej 55-minutowej audycji między innymi:
02:30 – O traceniu pracy, składaniu wypowiedzenia i sytuacji na rynku mediów
12:30 – Kto ma więcej do stracenia, a kto więcej do ugrania, w sprawie negocjacji na temat nowej umowy pomiędzy NHL i NHLPA
17:30 – Nie ma płakania do dziennikarzy, czy to dobry znak?
22:30 – Escrow i igrzyska, czyli co NHL mogą „dać” graczom, by ci nie wypowiadali umowy
30:00 – Spodziewamy się zerwania umowy i… podpisaniu zupełnie nowej
35:00 – Jake Gardiner w Hurricanes, czy to efekt domino?
40:00 – Anegdota o nieodebranym telefonie, który zaważył na transferze Jaromira Jagra
45:00 – Sens w ośmioletniej umowie Claytona Kellera
52:00 – Co byśmy chcieli, a co będzie? Wie tylko Kamil Ziętek
Darmowy fragment:
Poniżej plik audio całego nagrania do ściągnięcia lub odsłuchu bezpośredniego:
w pakiecie premiumPodobał Ci się ten materiał?
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Zyskaj dostęp do analiz redakcji, felietonów i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Wesprzyj nas z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Składaliście kiedyś kompa mając ustalony budżet? Mam jakieś dziwne przeczucie, że ustalanie składu drużyny w NHL to podobna zabawa.
Patrzało się na rynek/cennik i niemal w każdej kategorii dało się za naprawdę niewielką dopłatą mocno ulepszyć każdy komponent: procesor, płyta główna, dysk, więcej pamięci, itp. Ale wtedy zamiask 3k wychodziło ponad 4k za całą budę. Wtedy wracało się do punktu wyjścia i było główkowanie, co najlepiej lekko ulepszyć: procka czy płytę główną czy może coś innego, bo było trochę miejsca w budżecie, w sam raz na jedną rzecz.
Człowiek czekał, bo sprzęt zwykle taniał. Mijało więc trochę czasu, niektóre rzeczy zdrożały, większość kosztowała mniej. Ale z wyższej, niedostępnej wcześniej półki na naszą spadały komponenty i kombinowanie zaczynało się od nowa.
W zabawę „wygraj ligę” bawiłem się tylko kilka razy, i to dość dawno. Ale wg mnie to fajna symulacja wolnego rynku – największe gwiazdy w takich cenach, że maks dwa nazwiska można wsadzić do drużyny, bo w przeciwnym razie trzeba uzupełniać skład takimi zawodnikami, że na jakiekolwiek zwycięstwo nie ma szans, bo ci od noszenia fortepianu nie udźwigną go wcale.