Tegoroczna saga kontraktowa z udziałem młodych hokeistów o statusie zastrzeżonych wolnych graczy trwała nad wyraz długo. Zamknęli ją ostatecznie swoimi podpisami na nowych umowach Mikko Rantanen oraz Kyle Connor. Jeden z ligowych menedżerów postanowił jednak popracować jeszcze nad matematyczno-finansowym zadaniem, które i tak czekałoby go za niespełna rok. Bez zbędnego rozgłosu, gdzieś w zaciszu klubowych gabinetów, Stan Bowman porozumiał się z obozem Alexa DeBrincata i zawarł ze skrzydłowym umowę, która zwiąże go z Chicago Blackhawks do czerwca 2023 roku.

Kieszonkowy skrzydłowy zaczynał swoją juniorską karierę w cieniu Connora McDavida oraz Dylana Strome’a. Miał opinię świetnego strzelca już w czasach rywalizacji z udziałem najlepszych szkół średnich w USA, ale po debiucie w Erie Otters przylgnęła do niego łatka snajpera, który swoje strzeleckie dokonania zawdzięcza głównie grze u boku wybitnych środkowych. Rok po roku udowadniał jednak, że nie jest wyłącznie „produktem” swoich klubowych partnerów.

Takim też postrzegali go Blackhawks, decydując się na jego wybór na początku drugiej rundy draftu 2016. Trzeba jednak zauważyć, że przeddraftowe rankingi sugerowały, iż napastnik Wydr zostanie wybrany w drugiej połowie pierwszej rundy. Tak się nie stało, ku wielkiemu zadowoleniu Bowmana i jego współpracowników. Nie dysponowali bowiem pierwszorundowym wyborem, który poświęcili kilka miesięcy wcześniej na transfer Andrew Ladda. Szczęście jednak uśmiechnęło się do Jastrzębi.

Szybko okazało się, że wybierając z 39. numerem, dostali czysty talent snajperski. Gracza o niezbyt hokejowych walorach fizycznych, ale świetnie poruszającego się po lodzie, niezwykle szybkiego i obdarzonego kapitalnym uderzeniem. Dynamika i strzelecki zmysł DeBrincata sprawiają, że z marszu może pojawić się u boku niemal każdego środkowego, który potrafi pograć dokładnie krążkiem. Filigranowy skrzydłowy zawsze znajdzie się w pobliżu bramki, by z takiego podania skorzystać.

Początki DeBrincata w ekipie z Chicago nie należały jednak do najlepszych. Cieniująca w ostatnim czasie drużyna, pozbawiona ofensywnej siły, do której przyzwyczaiła fanów w ostatnim dziesięcioleciu, rozpoczynała okres niezbędnej przebudowy. Dla młodego napastnika ta sytuacja była błogosławieństwem i przekleństwem w jednym. Nie miał większego problemu, by na stałe zagościć w kadrze, jednocześnie jednak mając kłopoty z grą u boku centrów potrafiących wykorzystać jego zalety.

Po pierwszym miesiącu

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.