W ostatnich latach nikt nie zmonopolizował nagrody dla najlepszego obrońcy rozgrywek. Nie jest więc powiedziane, że wzorem ubiegłego roku, nie trafi ona do kandydata, którego nie tak łatwo było przewidzieć.

Oczywiście Mark Giordano nie był postacią przypadkową. W czołówce ligowych obrońców znajduje się od ładnych kilku sezonów, no ale przecież ostatnią kampanię rozgrywał, mając już 35 lat. Jedynymi, którzy wygrywali tą prestiżową nagrodę będąc w tak zaawansowanym wieku, byli Nicklas Lidstrom, Doug Harvey i Al MacInnis. Osiągnięcie Giordano było wyjątkowe, bo przecież nie było tak, że wykradł je komuś, kto zasługiwał bardziej. Kapitan Calgary Flames był najbardziej dominującą postacią na linii niebieskiej w lidze, co znalazło swoje odzwierciedlenie w głosowaniu. Otrzymał on 96,5% głosów na pierwsze miejsce.

U progu nowego sezonu, możemy się zastanawiać, czy stać go na powtórkę i ponowne zdobycie tej prestiżowej nagrody? Łatwo nie będzie. Nie tylko dlatego, że w październiku skończy 36 lat. W ostatnich latach na liście zdobywców Norris Trophy mamy dużo różnych nazwisk. Po niesamowitym okresie dominacji Lidstroma, który zakończył swoje panowanie po sezonie 2010/11, mieliśmy siedmiu różnych zwycięzców w ośmiu następnych latach. Jedynie Erik Karlsson zdobywał je w tym czasie dwukrotnie. Przed rokiem Giordano został jak najbardziej zasłużonym zwycięzcą, ale w latach, gdy wyścig był zacięty, głosujący często wybierali obrońców, którzy byli gdzieś blisko i to wyróżnienie jakby całościowo im się należało. Warto więc także w nadchodzącej kampanii zwracać uwagę na tych z niemałym stażem, którzy nie wygrali jeszcze Norrisa, będąc kilkukrotnie gdzieś blisko. A oto nasza lista topowych dziesięciu kandydatów do jego zdobycia w nadchodzącym sezonie.

1. Victor Hedman, Tampa Bay Lightning

Trudno zacząć listę inaczej, niż od najbardziej oczywistego, bezpiecznego wyboru. Hedman gra dla najlepszej ofensywnej drużyny w lidze, i sama obecność gwiazd w przedniej formacji praktycznie gwarantuje mu pokaźną zdobycz punktową, bez której w głosowaniu ani rusz. Statystyk defensywnych na pewno nie pogarsza mu z kolei obecność między słupkami aktualnego zdobywcy Vezina Trophy, Andrieja Wasilewskiego. Hedman kończył trzy ostatnie głosowania na Norris Trophy na miejscach trzecim, pierwszym i trzecim. 28-letni defensor spokojnie powinien utrzymać swój status elitarnego gracza na linii niebieskiej w lidze.

Istnieje spora szansa, że jego osiągnięcia poprawią się do poziomu z rozgrywek 2017/18. Teraz, gdy nie ma już kuli u nogi w postaci Dana Girardiego u boku. Grając obok Michaiła Siergaczowa lub Kevina Shattenkirka, powinno być łatwiej generować więcej strzałów na bramkę. Jeśli coś może go zatrzymać w tym marszu, to zdrowie. Szwed jak dotąd nie rozegrał w karierze za oceanem więcej niż 79 spotkań w sezonie regularnym, a w tym ostatnim opuścił dwanaście potyczek. Mimo to głosujący umieścili go bardzo wysoko. Hedman, tylko na samej reputacji, wydaje się największym pewniakiem, by skończyć w tym roku przynajmniej w czołowej trójce.

2. Brent Burns, San Jose Sharks

Burns, obok swojego klubowego kolegi Karlssona, to jeden z dwóch najlepszych ofensywnych obrońców w lidze w trwającym stuleciu. W ciągu pięciu ostatnich sezonów, Burns wyraźnie przewodził lidze w liczbie goli i punktów, oraz prowadził do spółki w asystach. W wieku 34 lat nie zwalnia tempa, notując 83 punkty w poprzednich rozgrywkach. Burns ma opinię gracza raczej jednokierunkowego, podczas gdy Norris Trophy jest przyznawana obrońcy, który pokazuje najlepsze wszechstronne umiejętności na tej pozycji. Przyzwyczailiśmy się już jednak, że gdy obrońca tak mocno udziela się z przodu, wpływając na wiele sposobów na losy swojej drużyny, jest klasyfikowany jako wszechstronny. Głosujący zazwyczaj przychylniej patrzą na tych, którzy wykręcają duże liczby ofensywne. Dziewięciu z ostatnich dziesięciu laureatów kończyło rozgrywki w topowej piątce punktujących na swojej pozycji.

Oddając mu sprawiedliwość, nie można jednak nazywać Burnsa zupełnie dziurawym obrońcą. Potrafi bardzo dobrze robić użytek z własnego kija w bronionej tercji. Od czasu do czasu zalicza spektakularne klapy w defensywnych aspektach gry, ale to dlatego, że w jego grze jest dużo ryzyka i myśl, by zawsze zabierać się do akcji ofensywnych. Z takimi osiągnięciami z przodu, jego szanse zawsze trzeba oceniać wysoko. W czterech ostatnich sezonach raz wygrał, a w dwóch innych przypadkach kończył głosowanie w czołowej trójce.

3. John Carlson, Washington Capitals

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.