Powrót dnia: Zuc na starych śmieciach

Mats Zuccarello przeżywał swój przyjazd do Nowego Jorku po raz pierwszy od momentu, gdy opuścił to miasto pod koniec rundy zasadniczej poprzedniego sezonu. O jego nastawieniu i odczuciach informowaliśmy we wczorajszym wydaniu Hokejowych Newsów.

Zuc był pewny swoich dobrych relacji z fanami Rangers i faktycznie nie zawiódł się, ponieważ ci pamiętali ile dobrego zrobił dla ich klubu w ciągu dziewięciu sezonów gry w Strażnikach. Były miłe transparenty witające w domu, okrzyki, oklaski, standing ovation, a Norweg dostosował się d powagi chwili i nie zrobił krzywdy byłemu klubowi, zaliczając zero w swoich zdobyczach.

Z zerem nie wyjechał natomiast cały zespół Minnesota Wild. Dzicy choć na tarczy, to jednak wywalczyli punkt, a w zasadzie byli nawet blisko sukcesu z pełną pulą „oczek”. Zabrakło im niespełna trzech minut. To wtedy Chris Kreider zdołał wyrównać na 2:2, dobijając strzał Artiemija Panarina w czasie gry w przewadze.

Dalej – jak to zwykle bywa – hokeiści gospodarzy dostali wiatru w żagle i w dogrywce pozamiatali zanim ta na dobre się rozkręciła. Tony DeAngelo potrzebował zaledwie 32 sekund, żeby pokonać Alexa Stalocka i zapewnić Strażnikom drugą wygraną z rzędu, w której zmuszeni byli odrabiać straty. Czymże jednak jest ta jedna bramka przewagi Wild, przy czterech, które mieli w sobotę Canadiens, a i tak przegrali z Rangers?

Podającym do 24-letniego defensora był Panarin, który odegrał rolę takiej szarej eminencji w meczu z Wild. Ani razu nie wpisał się do protokołu jako strzelec gola, ale okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem tego pojedynku, kończąc go z trzema asystami. Rosjanin miał duży udział w każdej bramkowej akcji swojego zespołu. Gol w dogrywce poprzedzony został pierwszym w tym sezonie wygranym przez Panarina bulikiem, który zastąpił w kole Ryana Strome’a.

Technika dnia: kijek Donato

Zanim jednak na zespół z St. Paul nadciągnęły ciemne chmury, były momenty jakże miłe z kulminacyjnym punktem w wykonaniu Ryana Donato. To właśnie po jego strzale goście po raz jedyny w tym spotkaniu zameldowali się na prowadzeniu. A uderzenie było wyborne. 23-letni Amerykanin „zagrał na kiju” jak należy. Najpierw „położył spać” Brady’ego Skjei’a, a następnie pokonał Henrika Lundqvista, o którym jeszcze dziś będzie.

Minnesota jak już wiemy mecz jednak przegrała, a co ciekawe była to druga porażka z rzędu tej drużyny w takich samych okolicznościach, czyli łapią karę, tracą gola w osłabieniu w końcówce trzeciej tercji, a następnie przegrywają mecz w dogrywce. Tak samo było ostatnio w Bostonie, gdzie prowadzili 4:2, a skończyło się 4:5. W ogóle dogrywki to jest temat z zakresu wiedzy tajemnej dla zawodników i trenerów Wild. W tym sezonie ich bilans w tej magicznej części meczu wynosi 0-4.

Porównanie dnia: Hart depcze po piętach Lundqvistowi

Carterowi Hartowi, bramkarzowi Philadelphia Flyers poświęcono na Twitterze taki profil, którego zadaniem jest odliczanie, ilu zwycięstw potrzebuje jeszcze ten 21-latek, żeby zluzować Martina Brodeura z tronu, na którym zasiada dzierżąc w swoich rękach ligowy rekord wygranych w najlepszej lidze świata. Po meczu z Vancouver Canucks Hart potrzebuje już tylko 669 triumfów….czyli już zaraz i będzie miał koronę.

https://twitter.com/HartCountdown/status/1199153781222580224?s=20

To tak tytułem żartu i wstępu. A teraz na poważnie. Znacznie bliżej tego tronu jest Lundqvist, czyli mający najwięcej zwycięstw na koncie w dziejach NHL golkiper spoza Ameryki Północnej. Po wygranej z Wild jego licznik wskazuje już 455 triumfów. Lundqvist wyścignął Curtisa Josepha i samodzielnie objął piątą lokatę w rankingu wszech czasów.

Najbliższe cele „Króla Henryka” to Ed Belfour z liczbą 484 wygranych i Roberto Luongo z 489 triumfami. Do Brodeura droga jeszcze baaaardzo daleka. Żeby myśleć o przejęciu jego pozycji, Szwed potrzebowałby 237 zwycięstw.

Wyczucie dnia: „Horvacki” artysta

Philadelphia Flyers wyrastają na jednych z głównych ligowych specjalistów od zdobywania punktów na swoim terenie. Robią to nieprzerwanie od dziewięciu spotkań, z czego pięć zakończyli wygranymi. Ostatni triumf odnieśli dziś w nocy, pokonując 2:1 Vancouver Canucks.

Ale zanim przyszły dobre chwile dla Lotników w meczu z Orkami, to musieli przełknąć gorzką pigułkę, którą przygotował dla nich Bo Horvat, a podał im ją J.T. Miller. Horvat w 11. minucie popisał się niezłym opanowaniem i wyczuciem, zagrywając nieco ekwilibrystycznie gumę do Millera, któremu nie pozostało nic innego, jak zapakować ją do siatki Harta.

Interwencja dnia: instynkt Demko

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Wyniki:

Columbus Blue Jackets – Ottawa Senators 1:0
New York Rangers – Minnesota Wild 3:2 po dogrywce
Philadelphia Flyers – Vancouver Canucks 2:1
Pittsburgh Penguins – Calgary Flames 3:2 po dogrywce
Tampa Bay Lightning – Buffalo Sabres 5:2
Nashville Predators – St. Louis Blues 3:2 po rzutach karnych
Dallas Stars – Vegas Golden Knights 4:2
Anaheim Ducks – New York Islanders 3:0
Los Angeles Kings – San Jose Sharks 3:4 po dogrywce

Co dalej:

01:00 Montreal Canadiens – Boston Bruins

01:00 New Jersey Devils – Minnesota Wild

02:00 Chicago Blackhawks – Dallas Stars