Oceniając poczynania gracza naszej ulubionej drużyny, często patrzymy dość jednowymiarowo. Jeżeli nie strzela bramek i nie zdobywa punktów (a nie daj bóg zarabia więcej niż dwie bańki rocznie), to z czystym sumieniem pakujemy go w walizkę i wysyłamy na księżyc, z pożegnalną wiązanką przekleństw na ustach.
Przyczyn niepowodzeń może być bez liku. I jakże kochamy rozważać każdą z ewentualności! Niestety, nawet jako bystrzy obserwatorzy potrafiący patrzeć na hokej od strony bardziej analitycznej, widzimy w pewnych przypadkach co najwyżej wierzchołek góry lodowej.
Walerij Niczuszkin ma za sobą cholernie długą wędrówkę. Wyruszył z czeluści piekieł, sporo błądził, i gdy wydawało się, że złoży broń i wyrobią mu tam na dole kartę stałego pobytu, odnalazł właściwą ścieżkę. Czy znalazł się nagle w hokejowym raju? Niekoniecznie. Czy kiedykolwiek się w nim znajdzie? Wątpliwe. Tym niemniej miejsce, w którym aktualnie przebywa, jest miejscem, o jakim jeszcze rok temu mógł co najwyżej pomarzyć.
Istota problemu
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem