Wiele klubów z nieskrywaną zazdrością spogląda w kierunku nowojorskich Strażników. Są tacy, którzy nie mają nawet jednego pewnego golkipera, nie mówiąc już o zmienniku. Porządnej rezerwowej opcji – gdyby uczciwie policzyć – z utęsknieniem wypatruje 7-8 klubów w lidze. Tymczasem w Nowym Jorku o miano tego pierwszego rywalizuje trzech godnych kandydatów. Weteran Henrik Lundqvist, niebywale utalentowany Igor Szestiorkin oraz „wyczarowany” znikąd Aleksandar Georgiew. Wydaje się, że trójstronny układ nie ma szans funkcjonowania na dłuższą metę i w ciągu najbliższych tygodni lub miesięcy sprawa znajdzie swój finał na rynku transferowym. Co zrobi, a co zrobić powinien menedżer Jeff Gorton?
New York Rangers żonglują w tej chwili trzema opcjami, a jeszcze nikt nie wymyślił sposobu, by taki układ był korzystny dla wszystkich zainteresowanych. Pal licho rzeczywiste występy w NHL – te naturalnie są celem i obiektem pożądania każdego bramkarza, ale w trzyosobowym formacie trudno nawet o przeprowadzenie porządnego treningu. W wewnętrznych drużynowych zajęciach pracuje się przecież tylko na dwie bramki, w związku z tym jeden zawsze stoi z boku i jedynie się przygląda. Zajęcia indywidualne? Rotacja też się wydłuża. Nie ma bramkarza ani trenera, który byłby zwolennikiem tego niewygodnego układu. Kwestia faktycznych gier naturalnie też stanowi sporego kalibru problem. Oto, jak rozdzielano starty w ciągu ostatnich 6 tygodni:
Aleksandar Georgiew:

Henrik Lundqvist:
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem