Bałagan dnia: zakorkowane widowisko
NHL obwieszcza dumnie swój kolejny sukces, czyli mecz pod gołym niebem, który zgromadził na trybunach Falcon Stadium w kampusie Akademii Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych widownię w liczbie 43 574 osób.
A sellout crowd of 43,574 are attending the 2020 Navy Federal Credit Union NHL #StadiumSeries, bringing the total attendance at NHL outdoor games to 1,622,081. #NHLStats pic.twitter.com/TJU2AijuDL
— NHL Public Relations (@NHLPR) February 16, 2020
Tymczasem okazuje się, że spotkanie 2020 Navy Federal Credit Union NHL Stadium Series, będące 30. meczem w dziejach ligi na otwartym stadionie to jeden wielki burdel, który spowodował, że setki fanów zażądały zwrotu za bilety.
Droga z Denver na stadion zajmuje jakieś trzy kwadranse, tymczasem ludzie stali w korkach ponad cztery godziny. Prawdziwe tłumy docierały na trybuny dopiero w drugiej przerwie, co oznacza obejrzenie zaledwie ostatniej tercji. Totalny organizacyjny chaos, frustracja i rozczarowanie. Organizatorzy postarali się jednak o ciekawą oprawę spotkania. Byli nawet spadochroniarze i pies niosący krążek w pysku.
Parachute puck delivery ✔️
Good boy puck drop ✔️#StadiumSeries🇺🇸: https://t.co/wqdBCOCvam @NHLonNBCSports
🇨🇦: https://t.co/WDIPZaS5ec @Sportsnet pic.twitter.com/C4XH4KoXwj— NHL (@NHL) February 16, 2020
Te rzesze kibiców Avs, które dotarły na ostatnie 20 minut, trafiły na najgorsze. Właśnie w trzeciej tercji Tyler Toffoli dokończył swojego swojego hat tricka, zdobywając dwa gole będące pieczęcią na wygranej Królów. Zdobywca Pucharu Stanleya z 2014 roku został tym samym pierwszym hokeistą w dziejach ligi, który zaliczył trzy gole w meczu na otwartym stadionie. Przy okazji trzeba dodać, że Toffoli strzelił wszystkie bramki dla Kings tego dnia.
Swoją drogą to mogą być jedne z ostatnich jego trafień dla Kalifornijczyków lub nawet ostatnie, bowiem 27-latek zaliczany jest do ścisłego grona faworytów transferowych ruchów tegorocznego trade deadline, o czym zresztą przygotowujemy odpowiedni tekst, który niebawem zostanie opublikowany.
Spotkanie nie dość, że przegrane przez Avalanche, to również pechowo zakończone dla ich bramkarza Philippa Grubauera. W początkowej fazie trzeciej tercji Niemiec doznał kontuzji dolnej części ciała po tym jak wjechał w niego kolega z drużyny, Ian Cole. Mecz dokończył między słupkami Pavel Francouz.
Presja dnia: trzęsący się Owi
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Proszę poprawić tego Warłamowa, bo jakiś Siergiej się tam wdarł 😉
PP Tampy przez ostatni miesiąc to jakaś padaka. Nie podam dokładnych statystyk, ale gdzieś na ostatnie 30 okresów gry w przewadze, gracze z Florydy wykorzystali jeden albo dwa. Kompletnie z drugiej strony barykady PK: nie licząc ostatniego meczu z PHI to na ostatnie kilkanaście meczów chyba tylko z PIT 1 bramka stracona w osłabieniu.
Gra się rozkręciła i zastanawiam się, czy Tampa znowu będzie celować w Presidents Trophy czy zaatakują PO gdzieś z dalszej lokaty…
Już poprawiam, słynny Siergiej Warłamow… 🙂