Przed ostatnimi godzinami, w których otwarte było okno transferowe w NHL, menedżer Edmonton Oilers Ken Holland miał przed sobą kilkupunktową listę potrzeb. Problemy zdrowotne Oscara Klefboma oraz Krisa Russella, a także wracająca jak bumerang co kilka miesięcy idea znalezienia odpowiednich skrzydłowych dla Connora McDavida, przy okazji uzupełniając kadrę przetrzebioną absencjami Jamesa Neala i Zacka Kassiana, były wystarczającymi argumentami, aby w Albercie ruszono na łowy.
Kierunek, w jaki zechce udać się Holland, od początku wydawał się oczywisty. Detroit Red Wings stanowili idealnego partnera do rozmów – mający w kadrze interesujących Nafciarzy hokeistów i będący w przebudowie oraz doskonale znany menedżerowi Oilers zespół był od kilkunastu dni wymieniany jako główny partner transferowych rozmów. Jako pierwszą dopięto jednak wymianę, o której plotkować zaczęto najpóźniej. Defensywę ekipy z Edmonton wzmocnił Mike Green.
Największą niespodzianką był w tym przypadku fakt, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem