To już 60 lat, kiedy w NHL oblicza się statystykę plus / minus. To chyba najbardziej znienawidzony ranking, ale wciąż stosowany. Choć wszyscy widzą niedoskonałości tego systemu punktowego i nikt w zasadzie nie broni go wprost, to jednak istnieje pewien sentyment nie pozwalający na usunięcie raz na zawsze słynnego plus / minus. My postanowiliśmy obnażyć absurdy z nim związane, ale również znaleźć rozwiązanie, aby tak wiekowego rankingu nie usuwać, ale odpowiednio dostosować.
O co chodzi z tym plus / minus?
Więcej hokejowych historii i analiz w NHL w PL
w pakiecie premium
Darmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Szkoda, że ten tekst gdzieś mi przelecial między palcami – wcześniej bym się do niego odniósł.
Statystyki trzeba umieć czytać i odpowiednio przykładać do rzeczywistości. Jeśli ktoś tego nie umie, to pisze takie opowiadania jak to powyżej.
Przyznawanie punktów w klasyfikacji +/- jest dość logiczne:
– nie można winić składu broniącego osłabienia za to, że ktoś inny popełnił przewinienie;
– podobnie w przypadku gry w przewadze;
– strzelenie bramki w osłabieniu to rzadkie osiągniącie więc nie widzę powodu żeby tego nie premiować;
– stracić bramkę grając w przewadze to siara więc kara sie należy;
– gra przy pustej jednej bramce to technicznie wciąż gra w wyrównanych składach.
Cały tekst opiera się na założeniu, że klasyfikacja +/- nie premiuje zawodników punktujących w przewadze, a wspomaga tych, co strzelają do pustej bramki. Tak jest jego idea i tyle. Przyjęte założenie, że ten wskaźnik ma pokazać najlepszych hokeistów jest błędne. Nie o to chodzi.
Klasyfikacja +/- nie jest idealna. W tekście pominieto jeden zasadniczy czynnik, który rzeczywiście wypacza wyniki – otóż najlepsi zwykle grają przeciw najlepszym, a słabsi przeciw słabszym. To spłaszcza tabelę wyników. Pietrangelo zawsze miał najepszy atak rywali przed sobą, a Gunnarson trzecią lub czwartą piątkę. Podobie O’Reilly: albo wychodził na najlepszy atak przeciwnika albo rywale wysyłali przeciw niemu swoich asów. A liderujący czwartemu atakow Sundquist miał relatywnie słabszych przeciwników i łatwiej o punkty.
Komentarze pod tekstem
Szkoda, że ten tekst gdzieś mi przelecial między palcami – wcześniej bym się do niego odniósł.
Statystyki trzeba umieć czytać i odpowiednio przykładać do rzeczywistości. Jeśli ktoś tego nie umie, to pisze takie opowiadania jak to powyżej.
Przyznawanie punktów w klasyfikacji +/- jest dość logiczne:
– nie można winić składu broniącego osłabienia za to, że ktoś inny popełnił przewinienie;
– podobnie w przypadku gry w przewadze;
– strzelenie bramki w osłabieniu to rzadkie osiągniącie więc nie widzę powodu żeby tego nie premiować;
– stracić bramkę grając w przewadze to siara więc kara sie należy;
– gra przy pustej jednej bramce to technicznie wciąż gra w wyrównanych składach.
Cały tekst opiera się na założeniu, że klasyfikacja +/- nie premiuje zawodników punktujących w przewadze, a wspomaga tych, co strzelają do pustej bramki. Tak jest jego idea i tyle. Przyjęte założenie, że ten wskaźnik ma pokazać najlepszych hokeistów jest błędne. Nie o to chodzi.
Klasyfikacja +/- nie jest idealna. W tekście pominieto jeden zasadniczy czynnik, który rzeczywiście wypacza wyniki – otóż najlepsi zwykle grają przeciw najlepszym, a słabsi przeciw słabszym. To spłaszcza tabelę wyników. Pietrangelo zawsze miał najepszy atak rywali przed sobą, a Gunnarson trzecią lub czwartą piątkę. Podobie O’Reilly: albo wychodził na najlepszy atak przeciwnika albo rywale wysyłali przeciw niemu swoich asów. A liderujący czwartemu atakow Sundquist miał relatywnie słabszych przeciwników i łatwiej o punkty.