Za sprawą epidemii koronawirusa praktycznie cały hokejowy świat stanął w miejscu. Rozgrywki NHL zostały zawieszone, a niemal wszystkie ligowe zmagania w Europie zakończono przedwcześnie, rezygnując z wyłaniania mistrza. Póki co grać próbują jeszcze w Rosji, ale i tam zaordynowano przerwę, by znaleźć najlepszy format, który umożliwi zwieńczenie zmagań w lidze KHL. Wiemy, że sytuacja zmienia się błyskawicznie, ale równie możliwe jest to, że to już koniec hokejowego sezonu zarówno na gruncie zawodowym jak i amatorskim. Jak więc przygotować się do planowanego na koniec czerwca draftu? Co będzie z samą imprezą? W dzisiejszych notatkach próbuję znaleźć odpowiedzi na te pytania.
Pierwsze, co trzeba powiedzieć, to fakt, iż hokejowy sezon zatrzymał nam się w marcu, a nie np. w listopadzie. Oznacza to, że ekipy z najlepszej ligi świata muszą już mieć przynajmniej jakie takie pojęcie odnośnie możliwości prospektów z tegorocznej klasy draftowej. Nie ma co więc przesadnie mówić, że ew wybierać będą na oślep. Zwłaszcza ci z dołu tabeli mają już z pewnością precyzyjną listę potrzeb, które będą chcieli zrealizować poprzez wybory w drafcie.
Z racji zatrzymania rozgrywek juniorskich za oceanem i odwołaniem niemal wszystkich spotkań na Starym Kontynencie, skauci ekip NHL dostali raczej przykaz, by siedzieć w swoich domach i wziąć się za rzetelną analizę materiałów, który do tej pory zgromadzili. Tutak pojawia się naprawdę interesująca kwestia. Mianowicie, ile specjaliści od odkrywania hokejowych talentów będą w stanie wyciągnąć na podstawie analizy zapisów wideo, którymi niewątpliwie dysponują. Trochę to wszystko przypomina skauting w rozgrywkach NFL, gdzie na ten aspekt kładzie się dużo większy nacisk. Tymczasem społeczność hokejowa znana jest z tego, że w kwestiach skautingu jest bardziej old-schoolowa. Nawet główni szefowie w osobach GM-ów poszczególnych ekip lubią wybrać się na jakiś czas np. do Europy i popatrzeć na kandydatów na żywo i własnymi oczyma vide Bob Murray z Anaheim Ducks, czy też Marc Bergevin z Montreal Canadiens. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnich latach ekipy hokejowe mocno zainwestowały w video scouting i towarzyszące mu technologie. Jeśli skauci nie będą mogli podróżować w najbliższych miesiącach, i/bo nie będzie żadnego hokeja do obejrzenia, to nadarzy się najlepsza możliwa okazja, by przekonać się ile naprawdę warte jest to całe gromadzenie informacji poza lodem.
Generalnie jest tak, że w tym momencie normalnego sezonu, skautowanie staje się już znacznie bardziej ukierunkowane. Zespoły skupiają się na zbieraniu informacji na temat zawodników, których mają na oku jako swoje potencjalne wybory. Podejmujący decyzje pojawiają się, by na własne oczy zobaczyć danego gracza i ew. go zaaprobować, coraz częściej mają też miejsce konkretne dyskusje we własnym gronie. Jeśli nie będzie więcej spotkań do obejrzenia, trzeba będzie skupić się na danych zgromadzonych przy okazji wcześniejszych obserwacji i wyciągnięcia jak najwięcej przydatnych rzeczy z materiałów wideo. Może się okazać, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem