Zazdroszczę każdemu klubowi, który może poszczycić się bramkarzem grającym dla niego. Zwłaszcza, jeśli robi to od początku swojej kariery. New York Rangers są pod tym względem wręcz błogosławieni. Jeszcze za kadencji Mike’a Richtera, który dla Strażników grał 14 lat, na horyzoncie, i to absolutnie znikąd, pojawił się niejaki Henrik Lundqvist. Jednak temu samemu klubowi bardzo współczuję, gdy przychodzi oglądać zmierzch takiego zawodnika i gdy nachodzi nas myśl, że żywa legenda nie bardzo nadaje się do NHL obecnych czasów. Dlaczego Henrik Lundqvist nie jest dziś już zawodnikiem na miarę najlepszej ligi świata?
Gra po dacie ważności
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem