Zamrożony sezon 19/20 w NHL zmusza również nas do całkowitej zmiany planów. W klasycznym off-season planowaliśmy wrócić z cieszącą się dużą popularnością serią, w której cofaliśmy się do minionych draftów i z perspektywy lat próbowaliśmy je gruntownie przeanalizować. Ocenić ogólną jakość i głębię rocznika, sprawdzić, kto został przez skautów oceniony stanowczo zbyt wysoko a kto za nisko, jakie kluby obrały najkorzystniejszą strategię, a które całkowicie „przestrzeliły”, wreszcie – ułożyć nową kolejność danego naboru wedle danych posiadanych przez nas dzisiaj. Przed laty zaczęliśmy od NHL Entry Draft 2012 i dotarliśmy aż do 2005 roku. Dziś ustawiamy kalendarz na 30 czerwca 2013, przenosimy się do Prudential Center w Newark w stanie New Jersey i przypominamy sobie draft następujący tuż po skróconym lokautem 48-meczowym sezonie 2013.

Tak, tak. Kolejny nabór reklamowany hasłem „nadchodzi następca Sidneya Crosby’ego”. Lata wcześniej miał nim być Steven Stamkos, nieco później John Tavares – w 2013 roku presja spoczęła na barkach Nathana MacKinnona. Kto wie, czy nie była ona jeszcze większa względem Nate’a – panowie urodzili się w tej samej miejscowości (nowoszkockim Cole Harbour), a wtedy każdy dobry młodziak był porównywany do Sida. W drafcie sięgnęli po niego Colorado Avalanche. Wcale nie byli najgorsi, ale w loterii draftowej przeskoczyli „czerwoną latarnię” skróconego sezonu Floridę Panthers. Dziś należy do absolutnego ścisłego topu NHL, ale faktyczne pójście w ślady Crosby’ego nie zawsze było takie oczywiste. MacKinnon po bardzo obiecującym debiucie zgasł na trzy kolejne sezony, dopiero od sezonu 17/18 oglądamy jego najlepszą wersję. Skoro MacKinnon poszedł do Colorado, Panthers „skapnął” drugi najlepszy center rankingu Aleks Barkov. Co ciekawe cichy i spokojny Fin – obecny kapitan Cats – to jedyny hokeista obok Nate’a z top-5 draftu nadal grający dla swojego macierzystego teamu. Drouin, Jones i Lindholm już zdążyli zmienić zespół w trzech potężnych trade’ach. Najwięcej kontrowersji towarzyszyło oczywiście pierwszemu z nich. Kariera w Tampa Bay od początku nie układała się po jego myśli. Grał małe minuty, w drugim sezonie Lightning oddelegowali go do AHL. Ten śmiertelnie się obraził i zażądał wymiany. Został na pewien czas odsunięty od drużyny – co prawda później pogodził się z klubem i wycofał trade request, wrócił nawet do pierwszego składu lecz Steve Yzerman okazał się pamiętliwy i przy najbliższej sposobności sprzedał do Montrealu.
Trzeba przyznać, że w top-10
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem