Columbus Blue Jackets w sezonie 2016-17 minęli się o włos z wyrównaniem rekordowej serii Pittsburgh Penguins z 1992-93, chodziło o passę 17. zwycięstw z rzędu. To osiągnięcie robi wrażenie, ale i tak nie mieści się na liście najtrudniejszych do przełamania rekordów dotyczących „streaków”. Tak, są jeszcze bardziej imponujące serię w historii NHL.

Dobry okres Kurtek z Ohio skończył się na 16. wygranych. Zabrakło jednej jedynej, ale Washington Capitals przyłożyli się do swojego zadania i ograbili rywala z historycznej szansy. W dzisiejszej NHL trudno wnieść na szalę dwucyfrową serię zwycięstw. Drużyny są w stosunku do siebie tak mocno konkurencyjne, że dłuższe okresy wygranych należą do rzadkości.

Mimo to pokaz ze strony Blue Jackets udowodnił, iż rekord Pingwinów z 1993 nie jest bezpieczny. W 2012-13 Pens wygrali 15 spotkań rzędu. W erze bez remisów, nieco łatwiej jest notować kolejne zwycięstwa bez przerwy. Co innego jeśli chodzi o mecze bez porażki, wówczas o większej łatwości można było mówić gdy obowiązywały remisy.

Poprzedni sezon regularny w wykonaniu Lightning także zachwiał kilkoma rekordami… ale większości „seryjniaków” nie pobił. Które rekordy dotyczące drużynowych serii wydają się być nie do pobicia w dzisiejszej NHL?

10. 264 gry z rzędu ze strzelonym minimum jednym golem Calgary Flames – od 12 listopada 1981 do 9 stycznia 1985

Wszystko rozpoczęło się w rozgrywkach 1981-1982 znanych też jako najlepszy ofensywnie sezon w nowożytnej historii NHL. Każdy z klubów miał w tamtej kampanii średnią powyżej czterech strzelonych goli na mecz. Seria w wykonaniu Calgary przetrwała przez cztery sezony. Byli w nich rankingowani odpowiednio jako pierwsza, piąta, trzecia i czwarta ofensywa NHL. To chyba jedna z największych zmian w porównaniu z dzisiejszym i tamtym hokejem – w naszych czasach mecz bez strzelonej bramki zdarza się każdej drużynie od czasu do czasu. Bramkarze, systemy defensywne, większa konkurencyjność zespołów.

9. 24 mecze z punktem od momentu rozpoczęcia sezonu Chicago Blackhawks – 2012/13

Czarne Jastrzębie tamten post-lokautowy sezon rozpoczęły od bilansu 21-0-3 i były wielkim faworytem, który spełnił pokładane w nim nadzieje. Chociaż wszystkiemu pomógł skrócony sezon, rozpoczęty w przyśpieszonym tempie i z wieloma „dziwactwami” w trakcie, to jak na dzisiejsze czasy znakomita seria.

8. 17 porażek z rzędu w wykonaniu Capitals i Sharks – luty/marzec 1975 i styczeń/luty 1993

Jedno jest pewne, jeszcze trudniej niż wygrać 17 spotkań z rzędu i prześcignąć wspomniane już wielokrotnie Pingwiny z 1993 jest… przegrać 17 z rzędu. W tak mocno wyrównanej stawce, jak dzisiejsza NHL, wydaje się to wręcz niemożliwe. Ostatnim tak fatalnie złożonym do kupy zespołem były chyba właśnie Rekiny z 1993, wygrali w tamtym sezonie tylko 11 spotkań. W erze salary cap żaden nawet najbardziej fatalny team nie zszedł poniżej 21 wygranych na 82 mecze (wykluczamy tu sezony skrócone przez lokauty). Tylko jeden zespół zszedł poniżej 30 wygranych na sezon. Mocnym kandydatem do zaistnienia w gronie najgorszych sezonów byli Red Wings z rozgrywek 19/20 (zakończyli niepełny sezon z 17W).

7.

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.