Zimny pot oblewał mi plecy, gdy czytałem o kolejnych przypadkach zarażenia świnką. Byłem jednym z niewielu ludzi, którzy mimo starań rodziców nie zdołali zarazić się wszystkimi „dziecięcymi” chorobami zakaźnymi pokroju świnki, ospy, różyczki i tym podobnym. Nie jest tajemnicą, że świnka przechodzona w dorosłym wieku jest już raczej prawdziwą, wielką, niebezpieczną świnią, a kilkudziesięciu zawodników w latach 2014-2017 musiało stoczyć z nią bój. To był inny świat, nie taki jak ten obecny, w którym za sprawą koronawirusa zarażenie świnką urasta do małego problemu, a nawet jej epidemia byłaby pewnie zbagatelizowana? Czy słusznie? Oczywiście że nie, bo jej następstwa, a także konsekwencja epidemii w lidze mogła doprowadzić do wstrzymania rozgrywek i prawdziwego skandalu.
Świnka Crosbynka
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Ciekawe, co zrobiłaby liga, gdyby np. połowa (albo powiedzmy 1/3) zawodników danej drużyny nagle zachorowała na świnkę? Przesunięto by terminarz dla danej drużyny? Swoją drogą dziwnie czyta się artykuł o epidemii świnki wśród graczy, jako coś strasznego i groźnego, podczas gdy sam przeszedłem ją „za młodu” i tak naprawdę nawet nie pamiętam dokładnie jak to wyglądało 😛