Predators są dziś jak wygazowane piwo. Najlepszy moment imprezy już dawno za nimi, a jedyne co pozostało, to przyjemne wspomnienia i resztki smaku, do którego chciałoby się wrócić w świeższym wydaniu.
W 2017 roku młoda drużyna niespodziewanie awansowała do finału Pucharu Stanleya i choć ostatecznie przegrała go z Penguins 2:4, wydawało się że najlepsze dopiero przed tą grupą. Liderzy zespołu (poza Pekką Rinne) byli sporo przed 30 urodzinami, promocyjne kontrakty kilku mocnych zawodników dawały duże pole manewru, a ciekawe perspektywy wreszcie zaczęły przyciągać do Tennessee większe nazwiska. Dziś mamy drużynę zaliczającą stały regres, o trzy lata starszych liderów i budżet napięty drogimi i długoletnimi kontraktami. Nie ma ani sukcesów, ani łatwych recept na poprawę sytuacji.
Wygląda na to, że nie ma też jakiejś adekwatnej refleksji wśród zawodników. Po przegranych kwalifikacjach do play-off (1:3 z Coyotes) Ryan Ellis stwierdził, że w przekroju całej serii byli drużyną dominującą, że w porównaniu do rywalizacji z Colorado i Winnipeg (2018) czy z Dallas (2019) gra była dużo lepsza i że zespół na nowo uwierzył w siebie. Zawodnik uchodzący za elokwentnego i analitycznie podchodzącego do gry zdaje się nie zauważać, że z każdym kolejnym sezonie Predators zaczynają urlopy na wcześniejszym etapie rozgrywek, by obecne zakończyć poza właściwymi play-offami, po raz pierwszy od 2014 roku.
Przyczyn tych porażek można namierzyć wiele, ale ich wspólnym refrenem jest brak dostatecznego wsparcia z drugiej linii ataku. I nie zmienił tego fakt, że
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Komentarze pod tekstem
Chodzi mi po głowie taki potencjalny transfer jak Stamkos-Forsberg. Co by o Stevenie nie mówić, to jeden z tych gości, którzy nigdy do końca nie odpalają w playoffach… i mam dziwne wrażenie, że pomimo pełnienia funkcji kapitana Stamkosowi brakuje tych umiejętności przywódczych w kryzysowych momentach. Oczywiście, to świetny zawodnik, ale:
a)Już 30 na karku
b)Kontuzje zabrały mu sporo z kariery i pewnie będą zabierać dalej
c)Może to czas na zmianę środowiska?
Nashville dostałoby gracza z potencjałem na 100 pkt/sezon i sprawdzonego centra nr1, jak i jedną z największych gwiazd ligi.
Forsberg, młodszy, tańszy mógłby spokojnie klepać te 30 g/80 pkt na sezon, mając Pointa na centrze i Kuczerowa po drugiej stronie.
Ale oczywiście to scenariusz nieprawdopodobny biorąc pod uwagę klauzule chroniące Stamkosa i jego pozycję w klubie. A szkoda.