Troy Terry przybywał do Anaheim Ducks w blasku reflektorów wspaniałej kariery amatorskiej. Najlepszej ligi świata z miejsca może nie podbił, ale dzięki podpisanej niedawno nowej trzyletniej umowie o łącznej wartości 4,35 mln dolarów, będzie miał w najbliższym czasie całe mnóstwo okazji, by w pełni wykorzystać swój potencjał w barwach ekipy z Południowej Kalifornii.
Sama umowa nie należy na pewno do jakichś bardzo lukratywnych jak na standardy NHL, ale zapewnia Terry’emu stabilizację i znaczący wzrost zarobków w porównaniu do bycia graczem balansującym na krawędzi zaplecza i pierwszej drużyny. Wcześniej na umowie typu two-way mógł liczyć jedynie na 70 tys. dolarów podczas pobytu w filialnej ekipie z AHL, teraz 22-latek będzie zarabiał ponad milion „zielonych” niezależnie od ligi, w której będzie w danym momencie występował. Nie najgorzej jak na gracza, który w dotychczasowej karierze zaliczył 28 punktów w 81 potyczkach na poziomie NHL na dystansie dwóch sezonów. Najwyraźniej najważniejsze osoby w organizacji z Orange County mają wiarę, że amerykański napastnik może stać się znacznie lepszym graczem niż wskazują na to jego dotychczasowe dokonania. Jeśli weźmiemy pod lupę kilka kluczowych obszarów rozwoju jego gry, owa wiara wydaje się być jak najbardziej zrozumiała. Spróbujmy więc przeanalizować jego mocne strony i to nad czym niewątpliwie musi jeszcze mocno popracować.
Urok Troya Terry’ego jako prospekta zawsze tkwił
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem