Masa głosów, z moim włącznie, ogłaszała, że zwycięzca tegorocznych rozgrywek NHL nie będzie uznawany za pełnoprawnego mistrza. Skrócone zawody, brak istotnych graczy, jak choćby Steven Stamkos i króciutki etap kwalifikacyjny, każą wielu ekspertom wątpić w sens takiej rywalizacji. Do momentu pierwszych sparingów też byłem przekonany, że będzie to żenujący spektakl rodem hokeja z nad Wisły. Przerwa spowodowana ogłoszeniem pandemii mogła zepsuć wszystko. A teraz? Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem Covid-19 ocalił, ba, wręcz wskrzesił NHL na najlepszym poziomie.
Pozostali najsilniejsi
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem