Autor: Marek Niewiadomy

Do momentu ogłoszenia przymusowej przerwy w rozgrywkach National Hockey League Winnipeg Jets radzili sobie bardzo dobrze. Cztery zwycięstwa pod rząd, z czego trzy odniesione nad bezpośrednimi rywalami w walce o play – offs, szóste miejsce na Zachodzie – były powody do optymizmu. Niestety, pandemia uniemożliwiła dokończenie sezonu w starym porządku i postawiła pod znakiem zapytania jego wznowienie. Po trwającej wiele dni burzy mózgów zdecydowano, że rozgrywki ruszą ponownie oraz postanowiono, że w bojach o czołową ósemkę wezmą udział drużyny, które po uwzględnieniu wskaźnika procentowego zajęły miejsca od dziewiątego do dwunastego, w obydwu konferencjach. Los chciał, że jedną z par stworzyły dwa kanadyjskie zespoły : Calgary Flames oraz Winnipeg Jets. Na takie dictum wszyscy w Kanadzie zacierali ręce i wróżyli sobie znakomite emocje, tym bardziej że Flames mieli rachunki do wyrównania za przegraną w Heritage Classic. 1 sierpnia zabawa się rozpoczęła, ku radości wszystkich fanów hokeja na całym świecie.

Brutalna weryfikacja w kwalifikacjach

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Mieszane uczucia co do trenera

Kapitan w szeregu winnych

Ogrom pracy, bolączki i pięta achillesowa