Mimo innych niż zwykle zasad rozstawień w fazie play-off, druga runda ułożyła się dokładnie według dywizyjnego formatu, tak silnie promowanego przez rządzących ligą. Każda z par to sprawa wewnątrz dywizji. Z takiego obrotu spraw nie mogą być zadowoleni przedstawiciele Atlantic: Boston Bruins i Tampa Bay Lightning, absolutnie czołowe zespoły ligi, zmierzą się już na tym etapie.
Czy to się komuś podoba czy nie, mówimy o najpotężniejszych ligowych graczach. Boston w cuglach sięgnął po Puchar Prezydenta, rok wcześniej historycznym wynikiem punktowym sięgnęli po niego Lightning. Pod względem bilansu bramkowego mówimy o drużynach nr 1 i 2 sezonu zasadniczego 19/20. Biorąc pod uwagę ostatnie trzy sezony – Lightning zgromadzili łącznie 333 punkty, Bruins 319. Żadna inna organizacja w NHL nie przekroczyła 300. Creme de la creme, przedwczesny finał Wschodu. Jak zwykł mawiać Andrzej Twarowski: siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i stratujemy!
Kluczowy match-up:
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.
Komentarze pod tekstem
Po pierwszym meczu już widać, że seria będzie nie mniej intensywna fizycznie niż przeciwko CBJ, ale też sporo bardziej otwarta. Bruins nie będą się chować za podwójną gardą.
Stamkos, moim zdaniem, nawet jeżeli wróci, to nie wniesie zbyt wiele do gry, bo będzie poza rytmem meczowym. Na dobrą sprawę może się powtórzyć sytuacja z 2017 r. Tak naprawdę chyba, sprawa rozbije się o to, czy druga i trzecia formacja dorzucą coś od siebie; Point z Kuczerowem i Palatem sami serii nie wygrają.
Niepokoi mnie ten PP. Widać, że nie idzie. A jak prawidłowo rozgrywać przewagi, to Bruins wczoraj pokazali.
W meczu było w sumie 5:0 dla Bostonu. I tak mniej więcej wyglądała gra. Obie bramki zapisane Hedmanowi wpadły po rykoszetach od McAvoy’a i nie były to jakieś bomby tylko delikatne wrzutki pod bramkę. Możnaby napisać, że więcej szczęścia niż rozumu gdyby nie to, że nic to nie dało – Tampa i tak przegrała.
To oczywiście tylko mecz nr 1 i wszystko może sie odwrócić. Nie ma co wyciągać daleko idących wniosków. Pamiętam serię z 2011 roku. Tampa zasłużenie wygrała mecz nr 1, w meczu nr 2 też była lepsza ale mecz życia (po dziś dzień!) grał Tyler Seguin i jakimś cudem nie było 0:2 w serii. Potem grał już głównie Boston. Co ciekawe, w meczu nr 7 nie było żadnych kar.