Wydarzenie dnia: pokonał raka i zagrał

Dobre wieści na temat stanu zdrowia Oskara Lindbloma napływały już w sierpniu. Szwed pokonał mięsaka Ewinga, jedną z odmian nowotworu i powrócił do zespołu, choć jeszcze pół roku temu wydawało się to niemożliwe. Wielu (w tym ja) myślało, że zabranie słynnego już #23 do Toronto, to taka miła zagrywka, żeby chłopak nie był sam, czuł się w jedności z drużyną i tak dalej.

Tymczasem w meczu numer sześć drugiej rundy play-offów Oskar pojawił się na lodzie. O ważności tego spotkania nie trzeba nikogo przekonywać. Starcie ostatniej szansy dla filadelfijczyków. Lindblom dostał od Alaina Vigneaulta 17,5 minuty, zaprezentował się solidnie i jak widać po wyniku dał pozytywnego kopa drużynie. Wykonał dwa ataki ciałem i jeden blok.

Bardzo ładnie wyglądał sam moment pojawienia się Szweda pierwszy raz od grudnia na lodowisku. Stało się to zaraz po zdobyciu gola przez Flyers na 1:0. Zawodnicy obu drużyn zaczęli tradycyjnie walić kijami o bandę, a sędziowie złożyli ręce, klaszcząc w dłonie dla rekonwalescenta. Twarda rywalizacja w meczu numer sześć, ale z zachowaniem zasad, które pokazują, że sam w sobie hokej nie jest najważniejszy. Nie na tyle, co ludzkie życie i zdrowie.

Antygra dnia: błąd błędem poganiany

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.