Najbardziej łakomym kąskiem tego free agency na poziomie bramkarskim był Jacob Markstroem. Dobry wiek, „życiowy” sezon, potwierdzony latami pracy talent (wybrany z 31. miejscem w drafcie). Problem polegał na tym, by mieć właśnie jego, ale nie przepłacić. Czy sztuka ta udała się Calgary Flames? Sprawdzamy:

Zachód słońca i numer 14

w pakiecie premium

Darmowy fragment za Tobą

Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz

Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.

Czytaj dalej z abonamentem
  • Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
  • Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
  • Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
  • To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów

Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Przelew tradycyjny86291000060000000003362403BLIK na numer: 787 323 787W tytule podaj wybrany abonament i adres e-mail.

Czas na Szweda, który zastąpił Luu

Pracuś który skradł noc Sedinom

Ocena i podsumowanie