Czy Stars mają w sobie wystarczająco dużo bramek?
Dobrze pamiętamy, że Dallas Stars od lat należą do najbardziej defensywnie zorientowanych ekip NHL. Czasy beztroskiej ofensywy odeszły lata temu wraz z końcem kadencji Lindy’ego Ruffa. Jak się okazuje, Gwiazdom lepiej przysłużyła się taktyka preferowana przez ostatnich szkoleniowców, a więc Jima Montgomery’ego oraz kontynuującego jego myśl Ricka Bownessa. Stars lepiej idzie wygrywanie meczów stosunkiem 2:1, a nie dajmy na to 6:4. Nie będzie przesady w tym, by teraz zdolność Gwiazd do zdobywania 2-3 goli w meczu poddać w wątpliwość. Tak, dobrze czytacie. Hokeiści z Teksasu przez większą część sezonu będą musieli radzić sobie bez Tylera Seguina, swojego czołowego strzelca. Ktoś powie, że przecież w play-off Kanadyjczyk miał niemalże zerowy wkład w bramkowy dorobek. To prawda, lecz warto pamiętać, że niedyspozycja Seguina wynikała z niebywałej kumulacji kontuzji mu dolegających. To cud, że w ogóle wyjeżdżał na lód. Zresztą granie w play-off to zupełnie inny hokej, w fazie regularnej czasami trzeba wygrać mecz atakiem. Nie mam pojęcia, gdzie kryją się kandydaci zdolni zastąpić bramkowy wkład Tylera. Odpowiedzialność musi rozłożyć się na co najmniej kilka nazwisk, nie potrafię jednak wskazać potencjalnych bohaterów.
Ile paliwa zostało Siergiejowi Bobrowskiemu?
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem