Choć trudno w to dziś uwierzyć, to jeszcze kilka lat temu w USA protesty były lokalne i dotyczyły raczej zamknięcia czy otwarcia jakiegoś zakładu, ewentualnie ochrony jakiegoś ginącego gatunku gżegżółki czy innego stworzenia. Jednak od kilku lat „obie” strony politycznego konfliktu fundują normalnym Amerykanom prawdziwe show. Najpierw ruch Black Lives Matter sparaliżował wiele miast protestami, a teraz zwolennicy Donalda Trumpa dorwali się do Kapitolu. Czy zamieszki w stolicy USA spowodują problemy dla NHL? Jak ta sytuacja ma się do Washington Capitals? Tylko pozornie te sprawy nie mają ze sobą związku.
Odruch klękania
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem
Zakładam, że trener Eakins mówiąc o „takich rzeczach” miał na myśli atak obywateli danego kraju na siedzibę demokratycznie wybranej tego kraju instytucji. Przy takiej interpretacji porównanie do roku 2001, Guantanamo i Bostonu uważam za wybitnie nietrafione. Pozdrawiam