W sezonie 2003/2004 mówiło się, że murowanym kandydatem do Pucharu Stanleya będą New York Rangers. Drużyna miała w swoim składzie między innymi Mike’a Duhnama, Erica Lindrosa, Marka Messiera, Briana Leetcha czy Vladimira Malakhova. Liderami punktacji był Bobby Holik i sam Aleksiej Kowaliew. Ochroniarzem był Chris Simon (225 minut kar) a w obronie świecił także Tom Poti. Drużyna błyszczała na papierze i wszystko wskazywało na to, że Puchar wróci po kilku latach na Broadway.
Ekipa skończyła z 69 punktami i trzecim najgorszym wynikiem w konferencji wschodniej. Być może nie aż tak drastyczny, ale niewiele lepszy wynik wróżę Toronto Maple Leafs, którzy „liścia” dostali nawet od Senators, od których, choć dziwnie to brzmi mówiąc o Ottawie Senators, mogliby się obecnie uczyć. Senators zrobią zbliżony wynik niż Maple Leafs. To zdanie, choć wywoła u całej rzeszy kibiców Leafs drgawki ma szansę stać się prawdziwe.
Freddie z koszmaru i to nie z ulicy wiązów
w pakiecie premiumDarmowy fragment za Tobą
Wszystko w NHL zasługuje na szerszy komentarz
Odblokuj pełny tekst, inne analizy redakcji, felietony i archiwum NHL w PL. To nasze hobby, ale także praca, wesprzyj nasze działania.
Czytaj dalej z abonamentem- Dłuższe teksty i komentarze po najważniejszych wydarzeniach NHL
- Analizy kontraktów, transferów, play-offów i klubowych decyzji
- Dostęp do treści premium oraz archiwum serwisu
- To, co robimy, możesz prześledzić w sekcji darmowych tekstów
Wybierz pakiet, aby przejść do zamówienia.

Komentarze pod tekstem